Obudziło mnie pukanie do drzwi, niechętnie poszłam otworzyć.
-Siema, dobre info dla Ciebie, zostajemy do końca turnieju-rzekł Mikołaj
-Super-odpowiedziałam ziewając
-Jest 8:30-odparł
-Wiem, późno wczoraj wróciłam, zresztą przez Ciebie
-Taaa widziałem Cię wczoraj z Kevinem-uśmiechnął się chłopak
-Nom, byliśmy na spacerze
-I jak było?-zapytał
-Normalnie? Jak na spacerze-burknęłam
-Okej, zbieraj dupe idziemy na śniadanie.
Po 20 minutach byłam na stołówce, przybiłam "piątkę" z zawodnikami z Polski po czym podeszłam do miejsca gdzie znajdowały się sałatki.
-Dbasz o linię widzę-zaskoczył mnie Kevin
-A muszę?-zapytał
-Nie, słuchaj mam do Ciebie sprawę, dzisiaj mamy dzień wolny, może przeszłabyś się ze mną po Krakowie?-zaproponował Le Roux
-Czemu nie, to przyjdź po mnie jak będziesz gotowy-i wtedy zadałam sobie pytanie 'po co ja się zgadzałam?, lepiej dać sobie z nim spokój, on ma dziewczynę i swoje życie.
-Spoko, to pa-uśmiechnął się środkowy, co odwzajemniłam.
Najedzona wróciłam do pokoju, oczekując na Francuza, w sumie to tylko spacer, ale już drugi.
Długo nie czekałam na Kevina. Spacerowaliśmy po zatłoczonych krakowskich ulicach. Dużo rozmawialiśmy, ogólnie panowała miła atmosfera, do momentu gdy zazdzowił telefon Francuza.
-Moje skarbie dwoni? Obierz-zaśmiałam się
-Zgrywasz się-odparł Kevin
-Ja? Nigdy to twoja dziewczyna więc powinieneś odebrać, ja się zawsze denerwowałam jak chłopak ode mnie nie odbierał
-Taak?, a może jesteś zazdrosna?-uśmiechął się, a ja? nie wiem może i byłam.
-Nie jestem zazdrosna, bo niby o co?-zgrywałam się
-O mnie-Le Roux zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość
-Phi, proszę Cię-odsunęłam go od siebie
-Dobra chodź dalej, zgrywusie-po tych słowach wymownie na niego spojrzałam, z czego on zaczął się śmiać. Minąło 15 minut a telefon Kevina nadal dzwonił.
-Boże, odbierz może coś jej się stało-krzyknęłam
-Tak pewnie, paznokcia sobie złamała! Wiesz-rzekł siatkarz, na co ja zaczęłam się śmiać jak głupia.
-Dobrze się czujesz?-zapytał chłopak
-Nie bardzo, chciałabym usiąść-odpowiedziałam śmiejąc się. Gdy znajdowałam się na ławce przetarłam łzy, szczęścia oczywiście.
-Co ja takiego śmiesznego powiedziałem?-Kevin patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
-Ona naprawdę dzwoni do Ciebie z takimi sprawami?-zapytałam
-No, albo, że sobie źle włosy ułożyła, buty źle dobrała-odrzekł
-Boże, to ty biedny jesteś-dotknęłam jego ramienia -A co jej odpowiadasz?-dodałam
-Standardowo, czyli 'Kochanie napewno wyglądasz pięknie'-wtedy przestałam się śmiać, bo przypomniał mi się mój chłopak, on też mi tak mówił.
-Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, porostu przypomniał mi się mój były-spuściłam głowę
-Chcesz o tym pogadać?-Kevin położył rękę na moim kolanie
-Miałam kiedyś chłopaka, na początku jak to zawsze było pięknie, czułe słówka, romantyczne chwilę, tak było do czasu aż Damian nie stracił ojca, załamał się zaczął palić, pić i co najgorsze ćpać. Wracał do domu pod wpływem, wtedy się nie kontrolował- do moich oczu zaczęły napływać łzy, jak zawsze gdy o tym mówię czy myślę -Bił mnie, ale następnego dnia przepraszał i tak było na okrągło, bił, przepraszał, bił przepraszał, a że go bardzo kochałam i wierzyłam, że jeszcze wróci mój stary dobry Damian wybaczałam mu. Niestety pewnego dnia przesadził i pobił mnie tak, że wylądowałam w szpitalu, wtedy postanowiłam to zakończyć i uciekłam, on do tej pory mnie nie znalazł nawet nie wiem czy podjął taką próbę-powiedziałam Kevinovi PRAWIE całą historię, PRAWIE, bo pominęłam chyba najważniejszy punkt. Spojrzałam mu w oczy, ON MI SIĘ CORAZ BARDZIEJ PODOBA, NA DODATEK ZACZYNAM MU SIĘ ZWIERZAĆ!!!
-Nie wiem co mam Ci powiedzieć-rzekł po chwili Le Roux
-Nic nie mów, chodź idziemy-rzekłam wstając z ławki, tak naprawdę miałam jedno malutkie życzenie.
-No chodź tu-rzekł Kevin i mocno mnie przytulił, ON CZYTA W MYŚLACH!!!
-Spóźnie się na trening, wracamy!.-oderwałam się od siatkarza, chodź łatwo nie było
-Będę mógł przyjść?-zapytał
-Nie
-Dlaczego?
-Bo będziesz mnie rozpraszał-odrzekłam
Droga powrotna zajęła nam 20 minut, odprowadziłam Le Roux pod drzwi.
-Wejdź, poznasz Jenie-rzekł chłopak
chłopak
-Okej
Gdy weszliśmy Grebennikov leżał rozwalony na łóżku i zabawnie poruszał się w rytmy muzyki która płynęła z jego słuchawek. Odwróciłam głowę i zaczęłam się śmiać. Dopiero gdy Kevin stanął koło łóżka, libero zaorientował się że ma towarzyszy.
-Jenia, poznaj to jest Iza-wyciągnąłam rękę
-Jenia-brunet uścisnął moją dłoń. Potem rzucił coś po francusku i wyszedł z pokoju.
-To ja też się będę zbierać-odwróciłam się w kierunku drzwi
-Zaczekaj!-krzyknął Kevin, złapał za ramię i... POCAŁOWAŁ MNIE!?.
To był szok, nie widziałam jak mam się zachować, stałam jak wrtya. Przecież on ma dziewczynę, a w Polsce jest tylko "przejazdem". TO NIE MA SENSU, a co z moją zasadą?.
-Przepraszam, ale ja musiałem to zrobić, musiałem przekonać się czy czuję to samo, co myślę, że czuję-zaczął Francuz
-I co?-zapytałam
-Chyba tak, ale muszę się upewnić-i powtórzył pocałunek, tym razem odwzajemniłam pieszczotę. Takiego czegoś nie czułam nawet z Daminem, którego kochałam nade wszystko, a przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy poczułam że ręce siatkarza zaczynają krążyć po moim ciele, przerwałam i bez słowa wyjaśnień wyszłam, a właściwie wybiegłam z pokoju. Wróciłam do siebie, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Ja się nie mogę zakochać!!!, nie w nim, on ma dziewczynę i to nie ma sensu, znowu będzie tak samo, nie ma się co angażować. Ogarnęłam się i poszłam na trening.
-Nareszcie jesteś-podszedł Mikołaj
-Coś się stało, płakałaś?-dodał
-Nie-odpowiedziałam
-Przecież widzę, chodzi o Kevina?
-Nie, nie chodzi o żadnego Kevina!, możemy zacząć trening?!-krzyknęłam. Po godzinie ktoś wszedł do sali, obawiałam się najgorszego czyt. Kevin. Nie myliłam się. Tylko co tu teraz wymyśleć, żeby nie musieć z nim rozmawiać?.
-O Kevin przyszedł, może idź z nim pogadaj?-rzekł Mikołaj
-Jak skończymy trening-odparłam
-Już skończyliśmy, ja się zbieram-Miki zabrał swoją torbę i szybko wyszedł, on to zrobił specjalne, wiem to!.
-Iza, zrobiłem coś nie tak?-Le Roux złapał mnie za nadgarstek, co wzbudziło u mnie wspomnienia, niestety te najgorsze.
-Przepraszam-rzekł siatkarz puszczając moją rękę
-To moja wina, ja po prostu nie umiem już nikomu zaufać, nie potrafię być z nikim, a już napewno nie z tobą-odparłam
-Dlaczego?-zapytał
-Bo masz dziewczynę?-odparłam pytająco
-A jak z nią zerwe?
-Mówiłeś, że nie potrafisz
-Dla Ciebie mógłbym spróbować-Kevin złapał mnie za rękę
-Nie wiem Kevin, nic już nie wiem-przytuliłam się do chłopaka, w tym momencie na halę weszli siatkarze Francji którzy zaczynali trening.
-O brawo Le Roux może teraz nareszcie zerwiesz z tą Bellą-krzyknął Jenia, na co środowy uśmiechnął się
-Widzisz? Nikt jej tu nie lubi-rzekł siatkarz Zostaniesz?-dodał
-Zmęczona jestem, idę się położyć-oznajmiłam
-To pa-środkowy pocałował mnie w policzek i pobiegł na boisko. Powolnym krokiem zamierzałem w kierunku swojego pokoju. W głowie miałam tylko jedną myśl ' Czy Kevin, faktycznie będzie chciał zerwać ze swoją dziewczyną właśnie dla mnie?'.
-Oj, przepraszam, zamyśliłam się-odrzekłam czując że kogoś szturcham
-Nic się nie sta...-usłyszałam znany głos, odwróciłam się i zobaczyłam Damiana. Nie wiedziałam czy uciekać czy zostać.
-Damian? Jak ty mnie tutaj znalazłeś?-zapytałam zszokowana
-Widziałem Cię w telewizji wczoraj, musiałem przyjechać, tyle się wydarzyło, tyle czasu minęło Iza-podszedł do mnie łapiąc za ręce
-Pójść mnie-krzyknąłam
-Przepraszam, możemy porozmawiać na spokojnie? Nie tutaj, proszę
-Poczekaj pójdę się przebrać i wrócę-oznajmiłam.
Bałam się, ale należała nam się szczera rozmowa. Po 30 minutach wróciłam tam gdzie spotkałam swojego byłego chłopaka, usiadłam obok niego na ławce.
-Gdzie idziemy?-zapytał
-Zostańmy tutaj-odrzekłam
-Nie ufasz mi? Nic ci nie zrobię
-Jak mam Ci po tym wszystkim ufać-nie patrzyłam w stronę Damiana, bałam się, że wrócą do mnie wspomnienia, nie tylko te złe, ale i te dobre.
-Iza, ja naprawdę się zmieniłem, wiem, że zachowałem się jak idiota, ale ja przeszedłem terapię już nie ćpam, naprawiam błędy z przeszłości-rzekł chłopak
-Obawiam się, że tego błędu się nie da naprawić-odparałam ze łzami w oczach
-Dlaczego nie powiedziałaś mi o ciąży-musiał?!Czy on musiał o tym mówić?
-Nie wracajmy do tego, straciłam to dziecko, przez Ciebie-wtedy po raz pierwszy na niego spojrzałam, serce zabiło mi szybciej, gdy zobaczyłam 'te oczy'.
-Zacznijmy od nowa, proszę, wiem, że chcesz tego tak samo jak ja-złapał mnie za rękę
-Nie Damian!, ja mam już inne życie BEZ CIEBIE-wstałam i zaczęłam biec w stronę pokoju, po drodze oczywiście musiałam napotkać Le Roux.
-Iza!!! Co się stało?-zapytał siatkarz
-Nic, proszę Cię daj mi spokój chce być sama-spojrzałam mu w oczy, widać było że się martwi. Miałam totalny mętlik w głowie. Z jednej strony Kevin, z drugiej Damian z trzeciej moja zasada. Zamknęłam się w pokoju. Jednego byłam pewna, nie chce wracać do przeszłości.
Około godziny 21:30 usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć z myślą, że to pokojówka.
-Kevin? Prosiłam Cię żebyś dał mi spokój-skrzywiłam się
-Musiałem Cię zobaczyć-wszedł do środka, a właściwie to się wepchał
-Powiesz mi co się stało?-zapytał siedząc na moim łóżku. Usiadłam obok niego 'po turecku' i nerwowo zaczęłam bawić się kołdrą.
-Damian tu jest-oznajmiłam
-Twój były?
-Tak mój były, chciał się pogodzić, wrócić do mnie-odrzekłam
-I co zrobisz?
-Nie wiem z jednej strony nie chce, ale z drugiej może naprawdę się zmienił
-Kochasz go?-Francuz cały czas zadawał pytania
-Nie wiem-odrzekłam patrząc w dół
-To się przekonajmy-Le Roux złapał mój podbródek i zaczął całować, niemogłam powiedzieć NIE, nie chciałam, było mi po prostu za dobrze.Środkowy przewrócił mnie na plecy i zaczął całować po szyji.
-Kevin, my nie może...-szepnęłam
-Nic nie mów-odrzekł Francuz pogłębiając swoje pieszczoty.
Było cudownie, nie żałowałam nawet przez chwilę, tego co się stało. Bałam się jedynie, że za bardzo się zaangażuje i będę tego żałować.
-O czym tak myślisz?-spytał Kevin bawiąc się moimi włosami
-O niczym-odrzekłam
-Ja wiem o czym, Bellą się nie przejmuj, ona dla mnie nic nie znaczy, nie kocham jej i właściwie nie wiem dlaczego z nią jestem-podniosłam głowę
-Nie musisz już iść?-zapytałam
-Późno jest, Jenia pewnie śpi, a jak on się nie wyśpi to źle gra, a jutro mecz-uśmiechał się siatkarz
-Aha, czyli nie masz wyjścia? I musisz zostać?
-Nom
-To dobranoc-obruciłam się na drugi bok
-No ejjjj-szturchął mnie Kevin
-Co?-obruciłam głowę, a usta Le Roux momentalnie znalazły się na moich
-Teraz mogę iść spać-uśmiechnął się -Dobranoc- dodał PO POLSKU, co wywowało na mojej twarzy uśmiech.
-------------
Witam z dwójką. Rozkręcam się xd. Takie nudy, że nic tylko siedzę i piszę. Mam prośbę jak ktoś dotrwał do końca to niech zostawi jaki kolwiek komentarz. Nie musicie, ale będzie mi miło. Pozdrawiam, przepraszam za błędy i do następnego 😘



Się rozkręca.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Buziaki. ;*
Podoba mi się jak cho... mik, którego nie mam :D
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Buziak :*
Wyczuwam duże zamieszanie
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
Buziaki 😘😘