Dopiero jak spojrzałam na zegarek, okazało się, że wcale nie jest tak wcześnie jak myślałam. Ubrałam szlafrok i poszłam do kuchni, gdzie był już Kevin i Bella.
-Cześć Kevin-uśmiechnęłam się
-Cześć Iza, poznaj to jest Bella, Bella to jest właśnie moja koleżanka Iza-odparł Le Roux. Podałam jej rękę, uśmiechnęłam się. Tak na pierwszy rzut oka wydawała się miła, już nie wspominając, że była bardzo ładna, ale w końcu jest modelką. Kevin jest głupi, że zaczął kręcić ze mną, mając taką dziewczynę.
Kiedy Bella poszła do łazienki, nareszcie zostałam sama z Kevinem.
-Wszystko u Ciebie dobrze? Nie wyglądasz najlepiej-chłopak usiadł obok mnie
-Dzięki-uśmiechnęłam się niepewnie
-Martwię się o Ciebie-rzekł siatkarz
-Naprawdę niepotrzebnie, wszystko jest okej, idę się ubrać-wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju. Była ładna pogoda, nawet bardzo ładna, nie wiedziałam jakie plany ma Kevin i Bella, ale raczej nie były one związane ze mną, więc byłam zdana tylko na siebie, co mi odpowiadało.
Ubrana, umalowna wróciłam do kuchni. Przywitał mnie 'bardzo miły widok', a mianowicie całujący się Kevin i Bella, zabolało bardzo.
-Yyy nie przeszkadzajcie sobie-odparłam wymijając ich. Oni najwyraźniej się zawstydzili i przerwali pieszczotę. Le Roux spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym przepraszam, no ale to w końcu jego dziewczyna.
-Jakie macie plany na dzisiaj?-zapytałam przygotowując śniadanie
-Przejdziemy się gdzieś-rzekł chłopak
-Do galerii, właśnie Iza pójdziemy na zakupy-uśmiechała się Bella, trochę się przeraziłam co chyba zauważyła.
-A przepraszam, masz już inne plany
-Nie, mogę iść-uśmiechnęłam się
-No widzisz Kevin, my sobie pójdziemy na zakupy, a ty sobie odpoczniesz-Bella podeszła do Le Roux
-To ja idę się przygotować i pójdziemy-dziewczyna zadowolona zniknęła za drzwiami.
-Cały dzień w galerii, współczuję-rzekł Kevin
-Fajna ta TWOJA dziewczyna-specjalnie podkreśliłam słowo twoja -Jak tak dalej pójdzie to jeszcze się z nią zaprzyjaźnie-dodałam, po czym Kevin nagle mnie pocałował.
-Tęskniłem-odparł patrząc mi w oczy, dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak ja za nim
tęskinęłam.
-Nie boisz się, że Bell nas zobaczy?
-Znam ją, mamy jakieś 20 minut-uśmiechnął się
-20 minut? Mało-zaśmiałam się
-Wystarczy-Kevin zaczął całować mnie po szyi
-Kevin, przestań bo nas zoabczy-przerwałam
-Naprawdę, aż tak Ci zależy?
-Mi nie a tobie?-zapytał
-Mi tym bar...
-Już jestem gotowa, możemy iść-krzyknąła Bella, poprawiłam bluzkę i ruszyłam do przed pokoju.
-20 minut powiadasz?-rzekłam w stronę Le Roux
-Wieczorem dokończymy... idź już-uśmiechał się środkowy
-Okej-pocałowałam go w policzek, po czym pobiegłam za Bellą, która czekała przed domem.
Spędziłyśmy miło czas. Wcale nie jest taka zła, zna się na modzie, ma dużo kasy, wogóle nie patrzy na metki, taka to pożyje. O dziwo ani razu nie wspomniała o Kevinie, może żeczywiście go nie kocha.
Wszystko było by super gdybym nagle nie spotkała Damiana.
-Damian, co ty tutaj robisz? Śledzisz mnie?-krzyknęłam
-Od razu śledzę, przyjechałem na wakacje-rzekł Damian. Nie wierzyłam mu, przypadkiem przyjechał, w to samo miejsce co ja?.
-Zostaw mnie w spokoju-odciągnęłam go na bok
-Iza, kochanie nie denerwuj się
-Jakie kochanie? Damian daj mi spokój, przestań za mną chodzić-już chciałam odejść, jednak chłopak złapał mnie za rękę
-Ja po prostu nadal Cię kocham
-Ale ja nie i zrozum to wreszcie-krzyknęłam i wróciłam do Belli.
-Wszystko okej? Kto to wogóle był?-zapytała Bella
-Mój były, ale ja nie chce o tym rozmawiać-zakończyłam ten temat i dalej spacerowałam po galerii. Nie mogłam się na niczym skupić, cały czas miałam w głowie Damiana. Może naprawdę się zmienił i chce wszystko naprawić, może nadal mnie kocha, tylko czy ja jego kocham?. Z myślenia wyrwał mnie dwonek sms-a. Był to Damian.
Spotkajmy się proszę, nie chce Cię skrzywdzić naprawdę, chce tylko naprawić to co zepsułem
I co ja mam teraz zrobić? Nie mam planów na wieczór. A Bella pewnie będzie chciała spędzić czas z Keviem.
Dobrze, spotkajmy się, ale pamiętaj, że to tylko i wyłącznie koleżeńskie spotkanie, przyjdź na plażę o 16:00
Okej, napewno będę i dziękuję :*
-Wracamy już? -zapytałam znudzona chodzeniem po sklepach
-Nie no weź, jeszcze tam nie byłam-odparła Bella
-To ty idź, a ja sobie usiąde i poczekam na Ciebie-uśmiechnęłam się
-Okej
Co mnie podkusiło, aby tutaj z nią przychodzić?. Z nudów zadzwoniłam do Kevina.
-Cześć powiedz mi dlaczego ja się zgodziłam tutaj przyjść?-zapytałam
-Jest aż tak źle?
-Gorzej, od trzech godzin spacerujemy po sklepach, na początku było miło, ale ona musi wejść do każdego sklepu, jeszcze kupiła milion ubrań niose jej połowę siatek, gdybym wiedziała, że tak będzie to bym takczki wzięła-odrzekłam a Kevin zaczął się śmiać -Ty się nie śmiej tylko przyjdź tu i nam pomóż-również się zaśmiałam.
-Nie, nie dziękuję, ja spędzam miło czas przed telewizorem, piwko, chrupki wiesz...
-Nienawidzę Cię-rzekłam po czym zakończyłam połączenie.
Po godzinie siedzenia na tej cholernej ławce, wróciłyśmy do 'hotelu'. Kevin czule przywitał się z Bellą.Łeeeee, jak oni tak zawsze to ja tego nie zniose. Rozum mówi zrozum, to jego dziewczyna, ale serce na to nie pozwala. On nawet nie wiem jak bardzo chciałabym być na jej miejscu.
-Widzę, że zakupy się udały-rzekł siatkarz
-Taaa-powiedziałam pod nosem, na co się zaśmiał
-Okej, chodźcie zrobiłem, no dobra zamówiłem obiad-odparł chłopak
Po chwili wszyscy usiedliśmy do stołu.
-O fuuu, co to jest?-zapytałam wypluwając jedzenie
-Sos krewetkowy-zaśmiał się Kevin
-Nie lubię krewetek-odrzekłam
-Serio? Nie znasz się-wtrąciła się Bella, chyba zaczynała pokazywać swoją prawdziwą twarz.
-Dobrze, że ty się znasz-rzuciłam oschle i wróciłam do jedzenia
Dalsza część posiłku upłynęła nam w ciszy, którą przerwał dzwonek do drzwi.
-Mmm, zapomniałem wam powiedzieć, Jenia do nas dołączy, nie wiedział gdzie spędzić wakacje to go zaprosiłem-oznajmił Le Roux
-O to świetnie z nim nudów nie będzie-rzekła Bella
-Się okaże-szepnęłam pod nosem
-Co mówiłaś?-zapytała
-Nie, nie nic
Młody libero przywitał się ze wszystkimi, po czym zaczął jeść mój obiad?.
-O łe, krewetki-skrzywił się
-Następny...-rzekła Bella
-Co?
-Nic, po prostu ja też nie lubię-odparłam
-A sorry, to twój obiad, nie wiedziałem-chłopak uśmiechnął się
-Spoko, jedz, ja i tak już muszę się zbierać-poklepałam go po ramieniu
-Gdzie ?-spytał zdziwiony Kevin
-Umówiłam się
-Z kim?-kurde... przecież nie powiem mu, że spotykam się z moim byłym, tym bardziej, że zna moją przeszłość
-Yyy, nie ważne-odrzekłam i szybko pobiegłam do pokoju.
*Perspektywa Kevina*
-Wiesz z kim się umówiła?-zapytałem swojej dziewczyny
-Nie wiem, skąd mam wiedzieć-odparła
-Nie wiem, może Ci mówiła albo spotkaliście kogoś
-No Iza spotkała swojego byłego, ale z nim raczej się nie umówiła, bo jak skończyła rozmawiać, to była bardzo zdenerwowana, a co ty się tak o nią martwisz? Ona jest dorosła poradzi sobie-rzekła Bella
-Jest moją przyjaciółką to się martwię-zdenerwowany wstałem od stołu. Czy ona naprawdę była by tak głupia i się z nim umówiła?
-Jak chcesz to mogę porobić za ochroniarza-wtrącił Jenia
-Lepiej nie-odparłem po czym wróciłem do jedzenia.
Niby ja i Iza nie jesteśmy razem, ale w pewnym sensie jestem zazdrosny, wiem jak ona kochała tego Damiana, wiem też, że jej jest ciężko, wtedy kiedy zobaczyła mnie i Bellę całujących się udawała obojętną, ale bolało ją to, WIDZIAŁEM TO W JEJ OCZACH i wiem też, że Jenia ma chrapkę na Izę, i będę musiał zwrócić na niego większą uwagę.
Po 15 minutach Iza wyszła ze swojego pokoju ubrana w letnią sukienkę ,wyglądała przepiękne.Szkoda, że to nie dla mnie się tak ubrała. Co ja bym dał, aby być tutaj tylko z nią.
-No, no szczęściarz z tego kogoś-zaśmiał się Grebennikov. A ja przemilczałam ten moment.
-Wychodzę-usłyszałem głos Izy.
Nie zważając na wszystkich pobiegłem za nią.
-Poczekaj, z kim się umówiłaś?-złapałem ją za rękę
-Kevin, nie obraź się, ale ja nie będę grzecznie siedziała w pokoju i czekała, aż ty przyjedziesz. Masz Bellę, a ja mam prawo spotykać się z kim chce-odrzekła
-Z Damianem się umówiłaś?-zapytałem
-A to nie jest twoja sprawa-wyrwała swój nadgarstek z mojej ręki i pobiegła w stronę plaży.
-Czyli z Damianem-powiedziałem do siebie i wróciłem do hotelu.
*Perspektywa Izy*
To było dziwne, mówił do mnie tak jakbym była jego własnością, a przecież oboje dobrze wiemy, że tak nie jest. On sobie sypia z nami obiema, to ja też mam do czegoś prawo. Zdenerwowana poszłam na spotkanie z Damianem, którego trochę się obawiałam, ale motywacją było dla mnie udowodnienie Kevinowi, że nie jestem w nim ślepo zakochana i nie będę płakać po nocach, że nie potrafi zerwać z Bellą.Wiem głupie!!! Oszukuje sama siebie, prościej byłoby po prostu z nim pogadać, ale mój honor mi na to nie pozwał.
~-~-~-~-
Spotkanie z Damianem wcale nie było takie złe ,pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Czasami czułam się jak dawniej, jednak cały czas w głowie miałam Kevina i ten jego zazdrosny wzrok, może on też coś do mnie czuje? Tylko boi się zerwać z Bellą?. Wiem jedno, dopóki jest ze swoją dziewczyną, ja nie mam żadnych szans, wiadmo, klub i kasa są ważniejszeniestety.
Kiedy wróciłam, Jenia oglądał telewizję, a Kevin z Bellą siedzieli w swoim pokoju.Nie chce wiedzieć co oni tam robili.
Poszłam do kuchni zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia i zaczęłam grzebać w telefonie.
-Nienawidzę Cię-rzekłam po czym zakończyłam połączenie.
Po godzinie siedzenia na tej cholernej ławce, wróciłyśmy do 'hotelu'. Kevin czule przywitał się z Bellą.
-Widzę, że zakupy się udały-rzekł siatkarz
-Taaa-powiedziałam pod nosem, na co się zaśmiał
-Okej, chodźcie zrobiłem, no dobra zamówiłem obiad-odparł chłopak
Po chwili wszyscy usiedliśmy do stołu.
-O fuuu, co to jest?-zapytałam wypluwając jedzenie
-Sos krewetkowy-zaśmiał się Kevin
-Nie lubię krewetek-odrzekłam
-Serio? Nie znasz się-wtrąciła się Bella, chyba zaczynała pokazywać swoją prawdziwą twarz.
-Dobrze, że ty się znasz-rzuciłam oschle i wróciłam do jedzenia
Dalsza część posiłku upłynęła nam w ciszy, którą przerwał dzwonek do drzwi.
-Mmm, zapomniałem wam powiedzieć, Jenia do nas dołączy, nie wiedział gdzie spędzić wakacje to go zaprosiłem-oznajmił Le Roux
-O to świetnie z nim nudów nie będzie-rzekła Bella
-Się okaże-szepnęłam pod nosem
-Co mówiłaś?-zapytała
-Nie, nie nic
Młody libero przywitał się ze wszystkimi, po czym zaczął jeść mój obiad?.
-O łe, krewetki-skrzywił się
-Następny...-rzekła Bella
-Co?
-Nic, po prostu ja też nie lubię-odparłam
-A sorry, to twój obiad, nie wiedziałem-chłopak uśmiechnął się
-Spoko, jedz, ja i tak już muszę się zbierać-poklepałam go po ramieniu
-Gdzie ?-spytał zdziwiony Kevin
-Umówiłam się
-Z kim?-kurde... przecież nie powiem mu, że spotykam się z moim byłym, tym bardziej, że zna moją przeszłość
-Yyy, nie ważne-odrzekłam i szybko pobiegłam do pokoju.
*Perspektywa Kevina*
-Wiesz z kim się umówiła?-zapytałem swojej dziewczyny
-Nie wiem, skąd mam wiedzieć-odparła
-Nie wiem, może Ci mówiła albo spotkaliście kogoś
-No Iza spotkała swojego byłego, ale z nim raczej się nie umówiła, bo jak skończyła rozmawiać, to była bardzo zdenerwowana, a co ty się tak o nią martwisz? Ona jest dorosła poradzi sobie-rzekła Bella
-Jest moją przyjaciółką to się martwię-zdenerwowany wstałem od stołu. Czy ona naprawdę była by tak głupia i się z nim umówiła?
-Jak chcesz to mogę porobić za ochroniarza-wtrącił Jenia
-Lepiej nie-odparłem po czym wróciłem do jedzenia.
Niby ja i Iza nie jesteśmy razem, ale w pewnym sensie jestem zazdrosny, wiem jak ona kochała tego Damiana, wiem też, że jej jest ciężko, wtedy kiedy zobaczyła mnie i Bellę całujących się udawała obojętną, ale bolało ją to, WIDZIAŁEM TO W JEJ OCZACH i wiem też, że Jenia ma chrapkę na Izę, i będę musiał zwrócić na niego większą uwagę.
Po 15 minutach Iza wyszła ze swojego pokoju ubrana w letnią sukienkę ,wyglądała przepiękne.
-No, no szczęściarz z tego kogoś-zaśmiał się Grebennikov. A ja przemilczałam ten moment.
-Wychodzę-usłyszałem głos Izy.
Nie zważając na wszystkich pobiegłem za nią.
-Poczekaj, z kim się umówiłaś?-złapałem ją za rękę
-Kevin, nie obraź się, ale ja nie będę grzecznie siedziała w pokoju i czekała, aż ty przyjedziesz. Masz Bellę, a ja mam prawo spotykać się z kim chce-odrzekła
-Z Damianem się umówiłaś?-zapytałem
-A to nie jest twoja sprawa-wyrwała swój nadgarstek z mojej ręki i pobiegła w stronę plaży.
-Czyli z Damianem-powiedziałem do siebie i wróciłem do hotelu.
*Perspektywa Izy*
To było dziwne, mówił do mnie tak jakbym była jego własnością, a przecież oboje dobrze wiemy, że tak nie jest. On sobie sypia z nami obiema, to ja też mam do czegoś prawo. Zdenerwowana poszłam na spotkanie z Damianem, którego trochę się obawiałam, ale motywacją było dla mnie udowodnienie Kevinowi, że nie jestem w nim ślepo zakochana i nie będę płakać po nocach, że nie potrafi zerwać z Bellą.
~-~-~-~-
Spotkanie z Damianem wcale nie było takie złe ,pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Czasami czułam się jak dawniej, jednak cały czas w głowie miałam Kevina i ten jego zazdrosny wzrok, może on też coś do mnie czuje? Tylko boi się zerwać z Bellą?. Wiem jedno, dopóki jest ze swoją dziewczyną, ja nie mam żadnych szans, wiadmo, klub i kasa są ważniejsze
Kiedy wróciłam, Jenia oglądał telewizję, a Kevin z Bellą siedzieli w swoim pokoju.
Poszłam do kuchni zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia i zaczęłam grzebać w telefonie.
Dzięki za miłe popołudnie ;*
Napisał Damian
Ja też dziękuję i można by to powtórzyć ;)
Sama nie wierzyłam, że to napisałam. Wymieniłam jeszcze kilka sms-ów z moim byłym chłopakiem. Humor nas nie opuszczał. On był taki jaki dawniej, to był ten Damian w którym się zakochałam. Byłam bardzo szczęśliwa, do momentu wejścia Keviana i Belli. Le Roux widząc mnie podszedł do Belli i zaczął ją całować. Zrobiło mi się bardzo przykro, nie powiem, wiem, że był na mnie zły, ale nie musiał robić mi na złość.
-Co taka mina? Randka się nie udała?-odparł siatkarz siadając przy stole. Nic nie odpowiedziałam tylko wymownie na niego spojrzałam.
-Zapytałem tylko-cwaniacko się uśmiechnął
-Nie powinno Cię to interesować, swoją drogą od początku wiedziałam, że to zły pomysł abym tu przyjeżdżała
-Skoro tak Ci się tutaj nie podoba to sobie wracaj z tąd skąd przyjechałaś-rzekł Kevin, a ja...? Miałam ochotę strzelić go w twarz, aby poczuł ból, tak samo jak ja. Nie zrobiłam tego i pobiegłam do swojego pokoju. Chciało mi się płakać, było mi tak strasznie przykro. Nie wiem czy Kevin żałował tego co powiedział i szczere? Nie obchodziło mnie to, czasami trzeba umieć ugryźć się w język. Przytuliłam się do poduszki, leżałam tak z dwie godziny myśląc co teraz? Może wrócić do Damiana? I tak nie mam nic do stracenia.
-Idziemy na miasto, idziesz z nami?-do pokoju wszedł Jenia
-Nie
-Coś się stało ?-zapytał
-Nie, idź już-libero wykonał moją prośbę. Kiklka minut później zadzwoniłam do Mikołaja, jemu mogłam powiedzieć wszystko
*Perspektywa Kevina*
-Chodź na chwilę-poczułem jak Jenia pociąga mnie za rękaw
-Co?
-Iza płakała-odparł
-Sama jest sobie winna, mogła się nie umawiać ze swoim byłym
-Ona nie płakała przez niego, nie widziałeś jej jak wróciła, uśmiech nie schodził jej z twarzy, jeszcze potem z kimś pisała i śmiała się jak głupia ,to przez Ciebie płakała debilu, powinieneś ją przeprosić-Grebennikov ma rację, zachowałem się debil, a przecież to ja namawiałem ją ,aby tu przyjechała, a teraz siedzi sama w pokoju.
-Zaraz wracam, zapomniałem telefonu-krzyknąłem i pobiegłem do domu
Poszedłem pod pokój Izy, która właśnie z niego wychodziła, rzeczywiście płakała, miała rozmazany cały makijaż.
-Iza, poczekaj -złapałem ją za rękę
-Czego?
-Chciałem Cię przeprosić
-Mówisz i masz, jutro mnie tu nie będzie-odrzekła
-Byłem zły, że poszłaś się spotkać z tym Damianem, przecież tyle przez niego płakałaś-tłumaczyłem
-Ja jakoś na Ciebie nie jestem zła, że śpisz z Bellą i obmacujesz się z nią na moich oczach-mówiła wogóle na mnie nie patrząc
-Wiem, przepraszam-przekręciłem jej głowę, tak aby na mnie spojrzała
-I w tym jest problem, ty mnie cały czas tylko przepraszasz
-Ale...
-Skończ!-przerwała mi -Dopóki nie zerwiesz z Bellą nie masz na co u mnie liczyć, zdecyduj co jest dla Ciebie ważniejsze, klub czy...-przerwała -Idź już-krzyknąła. Spuściłem głowę i wróciłem do Belli i Jeni. Cały czas zastanawiałem się co ona chciała powiedzieć i co ja mam teraz zrobić. W towarzystwie Izy czuję się o niebo lepiej niż z Bellą, ale mogę być pewien, że jak z nią zerwe, to będzie się mściła nie tylko na mnie, ale również na Izie.
--------
Witam z piątka. Jako że zaczął się rok szkolny na rozdziały możecie liczyć co tydzień lub dwa.
Przepraszam za błędy i do następnego ;*
-Skoro tak Ci się tutaj nie podoba to sobie wracaj z tąd skąd przyjechałaś-rzekł Kevin, a ja...? Miałam ochotę strzelić go w twarz, aby poczuł ból, tak samo jak ja. Nie zrobiłam tego i pobiegłam do swojego pokoju. Chciało mi się płakać, było mi tak strasznie przykro. Nie wiem czy Kevin żałował tego co powiedział i szczere? Nie obchodziło mnie to, czasami trzeba umieć ugryźć się w język. Przytuliłam się do poduszki, leżałam tak z dwie godziny myśląc co teraz? Może wrócić do Damiana? I tak nie mam nic do stracenia.
-Idziemy na miasto, idziesz z nami?-do pokoju wszedł Jenia
-Nie
-Coś się stało ?-zapytał
-Nie, idź już-libero wykonał moją prośbę. Kiklka minut później zadzwoniłam do Mikołaja, jemu mogłam powiedzieć wszystko
*Perspektywa Kevina*
-Chodź na chwilę-poczułem jak Jenia pociąga mnie za rękaw
-Co?
-Iza płakała-odparł
-Sama jest sobie winna, mogła się nie umawiać ze swoim byłym
-Ona nie płakała przez niego, nie widziałeś jej jak wróciła, uśmiech nie schodził jej z twarzy, jeszcze potem z kimś pisała i śmiała się jak głupia ,to przez Ciebie płakała debilu, powinieneś ją przeprosić-Grebennikov ma rację, zachowałem się debil, a przecież to ja namawiałem ją ,aby tu przyjechała, a teraz siedzi sama w pokoju.
-Zaraz wracam, zapomniałem telefonu-krzyknąłem i pobiegłem do domu
Poszedłem pod pokój Izy, która właśnie z niego wychodziła, rzeczywiście płakała, miała rozmazany cały makijaż.
-Iza, poczekaj -złapałem ją za rękę
-Czego?
-Chciałem Cię przeprosić
-Mówisz i masz, jutro mnie tu nie będzie-odrzekła
-Byłem zły, że poszłaś się spotkać z tym Damianem, przecież tyle przez niego płakałaś-tłumaczyłem
-Ja jakoś na Ciebie nie jestem zła, że śpisz z Bellą i obmacujesz się z nią na moich oczach-mówiła wogóle na mnie nie patrząc
-Wiem, przepraszam-przekręciłem jej głowę, tak aby na mnie spojrzała
-I w tym jest problem, ty mnie cały czas tylko przepraszasz
-Ale...
-Skończ!-przerwała mi -Dopóki nie zerwiesz z Bellą nie masz na co u mnie liczyć, zdecyduj co jest dla Ciebie ważniejsze, klub czy...-przerwała -Idź już-krzyknąła. Spuściłem głowę i wróciłem do Belli i Jeni. Cały czas zastanawiałem się co ona chciała powiedzieć i co ja mam teraz zrobić. W towarzystwie Izy czuję się o niebo lepiej niż z Bellą, ale mogę być pewien, że jak z nią zerwe, to będzie się mściła nie tylko na mnie, ale również na Izie.
--------
Witam z piątka. Jako że zaczął się rok szkolny na rozdziały możecie liczyć co tydzień lub dwa.
Przepraszam za błędy i do następnego ;*



