wtorek, 30 sierpnia 2016

Rozdział 5

Obudził mnie huk zamykająych się drzwi. Domyśliłam się, że jest to Kevin, ale tak wcześnie?. 
Dopiero jak spojrzałam na zegarek, okazało się, że wcale nie jest tak  wcześnie jak myślałam. Ubrałam szlafrok i poszłam do kuchni, gdzie był już Kevin i Bella.
-Cześć Kevin-uśmiechnęłam się
-Cześć Iza, poznaj to jest Bella, Bella to jest właśnie moja koleżanka Iza-odparł Le Roux. Podałam jej rękę, uśmiechnęłam się. Tak na pierwszy rzut oka wydawała się miła, już nie wspominając, że była bardzo ładna, ale w końcu jest modelką. Kevin jest głupi, że zaczął kręcić ze mną, mając taką dziewczynę.
Kiedy Bella poszła do łazienki, nareszcie zostałam sama z Kevinem.
-Wszystko u Ciebie dobrze? Nie wyglądasz najlepiej-chłopak usiadł obok mnie
-Dzięki-uśmiechnęłam się niepewnie
-Martwię się o Ciebie-rzekł siatkarz
-Naprawdę niepotrzebnie, wszystko jest okej, idę się ubrać-wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju. Była ładna pogoda, nawet bardzo ładna, nie wiedziałam jakie plany ma Kevin i Bella, ale raczej nie były one związane ze mną, więc byłam zdana tylko na siebie, co mi odpowiadało.
Ubrana, umalowna wróciłam do kuchni. Przywitał mnie 'bardzo miły widok', a mianowicie całujący się Kevin i Bella, zabolało bardzo.
-Yyy nie przeszkadzajcie sobie-odparłam wymijając ich. Oni najwyraźniej się zawstydzili i przerwali pieszczotę. Le Roux spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym przepraszam, no ale to w końcu jego dziewczyna.
-Jakie macie plany na dzisiaj?-zapytałam przygotowując śniadanie
-Przejdziemy się gdzieś-rzekł chłopak
-Do galerii, właśnie Iza pójdziemy na zakupy-uśmiechała się Bella, trochę się przeraziłam co chyba zauważyła.
-A przepraszam, masz już inne plany
-Nie, mogę iść-uśmiechnęłam się
-No widzisz Kevin, my sobie pójdziemy na zakupy, a ty sobie odpoczniesz-Bella podeszła do Le Roux
-To ja idę się przygotować i pójdziemy-dziewczyna zadowolona zniknęła za drzwiami.
-Cały dzień w galerii, współczuję-rzekł Kevin
-Fajna ta TWOJA dziewczyna-specjalnie podkreśliłam słowo twoja -Jak tak dalej pójdzie to jeszcze się z nią zaprzyjaźnie-dodałam, po czym Kevin nagle mnie pocałował.
-Tęskniłem-odparł patrząc mi w oczy, dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak ja za nim
tęskinęłam.
-Nie boisz się, że Bell nas zobaczy?
-Znam ją, mamy jakieś 20 minut-uśmiechnął się
-20 minut? Mało-zaśmiałam się
-Wystarczy-Kevin zaczął całować mnie po szyi
-Kevin, przestań bo nas zoabczy-przerwałam
-Naprawdę, aż tak Ci zależy?
-Mi nie a tobie?-zapytał
-Mi tym bar...
-Już jestem gotowa, możemy iść-krzyknąła Bella, poprawiłam bluzkę i ruszyłam do przed pokoju.
-20 minut powiadasz?-rzekłam w stronę Le Roux
-Wieczorem dokończymy... idź już-uśmiechał się środkowy
-Okej-pocałowałam go w policzek, po czym pobiegłam za Bellą, która czekała przed domem.
Spędziłyśmy miło czas. Wcale nie jest taka zła, zna się na modzie, ma dużo kasy, wogóle nie patrzy na metki, taka to pożyje. O dziwo ani razu nie wspomniała o Kevinie, może żeczywiście go nie kocha.
Wszystko było by super gdybym nagle nie spotkała Damiana.
-Damian, co ty tutaj robisz? Śledzisz mnie?-krzyknęłam
-Od razu śledzę, przyjechałem na wakacje-rzekł Damian. Nie wierzyłam mu, przypadkiem przyjechał, w to samo miejsce co ja?.
-Zostaw mnie w spokoju-odciągnęłam go na bok
-Iza, kochanie nie denerwuj się
-Jakie kochanie? Damian daj mi spokój, przestań za mną chodzić-już chciałam odejść, jednak chłopak złapał mnie za rękę
-Ja po prostu nadal Cię kocham
-Ale ja nie i zrozum to wreszcie-krzyknęłam i wróciłam do Belli.
-Wszystko okej? Kto to wogóle był?-zapytała Bella
-Mój były, ale ja nie chce o tym rozmawiać-zakończyłam ten temat i dalej spacerowałam po galerii. Nie mogłam się na niczym skupić, cały czas miałam w głowie Damiana. Może naprawdę się zmienił i chce wszystko naprawić, może nadal mnie kocha, tylko czy ja jego kocham?. Z myślenia wyrwał mnie dwonek sms-a. Był to Damian.

Spotkajmy się proszę, nie chce Cię skrzywdzić naprawdę, chce tylko naprawić to co zepsułem

I co ja mam teraz zrobić? Nie mam planów na wieczór. A Bella pewnie będzie chciała spędzić czas z Keviem.

Dobrze, spotkajmy się, ale pamiętaj, że to tylko i wyłącznie koleżeńskie spotkanie, przyjdź na plażę o 16:00

Okej, napewno będę i dziękuję :*

-Wracamy już? -zapytałam znudzona chodzeniem po sklepach 
-Nie no weź, jeszcze tam nie byłam-odparła Bella
-To ty idź, a ja sobie usiąde i poczekam na Ciebie-uśmiechnęłam się 
-Okej
Co mnie podkusiło, aby tutaj z nią przychodzić?. Z nudów zadzwoniłam do Kevina.
-Cześć powiedz mi dlaczego ja się zgodziłam tutaj przyjść?-zapytałam 
-Jest aż tak źle?
-Gorzej, od trzech godzin spacerujemy po sklepach, na początku było miło, ale ona musi wejść do każdego sklepu, jeszcze kupiła milion ubrań niose jej połowę siatek, gdybym wiedziała, że tak będzie to bym takczki wzięła-odrzekłam a Kevin zaczął się śmiać -Ty się nie śmiej tylko przyjdź tu i nam pomóż-również się zaśmiałam.
-Nie, nie dziękuję, ja spędzam miło czas przed telewizorem, piwko, chrupki wiesz...
-Nienawidzę Cię-rzekłam po czym zakończyłam połączenie.
Po godzinie siedzenia na tej cholernej ławce, wróciłyśmy do 'hotelu'. Kevin czule przywitał się z Bellą. Łeeeee, jak oni tak zawsze to ja tego nie zniose. Rozum mówi zrozum, to jego dziewczyna, ale serce na to nie pozwala. On nawet nie wiem jak bardzo chciałabym być na jej miejscu.
-Widzę, że zakupy się udały-rzekł siatkarz
-Taaa-powiedziałam pod nosem, na co się zaśmiał
-Okej, chodźcie zrobiłem, no dobra zamówiłem obiad-odparł chłopak
Po chwili wszyscy usiedliśmy do stołu.
-O fuuu, co to jest?-zapytałam wypluwając jedzenie
-Sos krewetkowy-zaśmiał się Kevin
-Nie lubię krewetek-odrzekłam
-Serio? Nie znasz się-wtrąciła się Bella, chyba zaczynała pokazywać swoją prawdziwą twarz.
-Dobrze, że ty się znasz-rzuciłam oschle i wróciłam do jedzenia
Dalsza część posiłku upłynęła nam w ciszy, którą przerwał dzwonek do drzwi.
-Mmm, zapomniałem wam powiedzieć, Jenia do nas dołączy, nie wiedział gdzie spędzić wakacje to go zaprosiłem-oznajmił Le Roux
-O to świetnie z nim nudów nie będzie-rzekła Bella
-Się okaże-szepnęłam pod nosem
-Co mówiłaś?-zapytała
-Nie, nie nic
Młody libero przywitał się ze wszystkimi, po czym zaczął jeść mój obiad?.
-O łe, krewetki-skrzywił się
-Następny...-rzekła Bella
-Co?
-Nic, po prostu ja też nie lubię-odparłam
-A sorry, to twój obiad, nie wiedziałem-chłopak uśmiechnął się
-Spoko, jedz, ja i tak już muszę się zbierać-poklepałam go po ramieniu
-Gdzie ?-spytał zdziwiony Kevin
-Umówiłam się
-Z kim?-kurde... przecież nie powiem mu, że spotykam się z moim byłym, tym bardziej, że zna moją przeszłość
-Yyy, nie ważne-odrzekłam i szybko pobiegłam do pokoju.
*Perspektywa Kevina*

-Wiesz z kim się umówiła?-zapytałem swojej dziewczyny
-Nie wiem, skąd mam wiedzieć-odparła
-Nie wiem, może Ci mówiła albo spotkaliście kogoś
-No Iza spotkała swojego byłego, ale z nim raczej się nie umówiła, bo jak skończyła rozmawiać, to była bardzo zdenerwowana, a co ty się tak o nią martwisz? Ona jest dorosła poradzi sobie-rzekła Bella
-Jest moją przyjaciółką to się martwię-zdenerwowany wstałem od stołu. Czy ona naprawdę była by tak głupia i się z nim umówiła?
-Jak chcesz to mogę porobić za ochroniarza-wtrącił Jenia
-Lepiej nie-odparłem po czym wróciłem do jedzenia.
Niby ja i Iza nie jesteśmy razem, ale w pewnym sensie jestem zazdrosny, wiem jak ona kochała tego Damiana, wiem też, że jej jest ciężko, wtedy kiedy zobaczyła mnie i Bellę całujących się udawała obojętną, ale bolało ją to, WIDZIAŁEM TO W JEJ OCZACH i wiem też, że Jenia ma chrapkę na Izę, i będę musiał zwrócić na niego większą uwagę.
Po 15 minutach Iza wyszła ze swojego pokoju ubrana w letnią sukienkę ,wyglądała przepiękne. Szkoda, że to nie dla mnie się tak ubrała. Co ja bym dał, aby być tutaj tylko z nią.
-No, no szczęściarz z tego kogoś-zaśmiał się Grebennikov. A ja przemilczałam ten moment.
-Wychodzę-usłyszałem głos Izy.
Nie zważając na wszystkich pobiegłem za nią.
-Poczekaj, z kim się umówiłaś?-złapałem ją za rękę
-Kevin, nie obraź się, ale ja nie będę grzecznie siedziała w pokoju i czekała, aż ty przyjedziesz. Masz Bellę, a ja mam prawo spotykać się z kim chce-odrzekła
-Z Damianem się umówiłaś?-zapytałem
-A to nie jest twoja sprawa-wyrwała swój nadgarstek z mojej ręki i pobiegła w stronę plaży.
-Czyli z Damianem-powiedziałem do siebie i wróciłem do hotelu.
*Perspektywa Izy*

To było dziwne, mówił do mnie tak jakbym była jego własnością, a przecież oboje dobrze wiemy, że tak nie jest. On sobie sypia z nami obiema, to ja też mam do czegoś prawo. Zdenerwowana poszłam na spotkanie z Damianem, którego trochę się obawiałam, ale motywacją było dla mnie udowodnienie Kevinowi, że nie jestem w nim ślepo zakochana i nie będę płakać po nocach, że nie potrafi zerwać z Bellą. Wiem głupie!!! Oszukuje sama siebie, prościej byłoby po prostu z nim pogadać, ale mój honor mi na to nie pozwał.
~-~-~-~-
Spotkanie z Damianem wcale nie było takie złe ,pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Czasami czułam się jak dawniej, jednak cały czas w głowie miałam Kevina i ten jego zazdrosny wzrok, może on też coś do mnie czuje? Tylko boi się zerwać z Bellą?. Wiem jedno, dopóki jest ze swoją dziewczyną, ja nie mam żadnych szans, wiadmo, klub i kasa są ważniejsze niestety.
Kiedy wróciłam, Jenia oglądał telewizję, a Kevin z Bellą siedzieli w swoim pokoju. Nie chce wiedzieć co oni tam robili.
Poszłam do kuchni zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia i zaczęłam grzebać w telefonie.

Dzięki za miłe popołudnie ;*

Napisał Damian

      Ja też dziękuję i można by to powtórzyć ;)

Sama nie wierzyłam, że to napisałam. Wymieniłam jeszcze kilka sms-ów z moim byłym chłopakiem. Humor nas nie opuszczał. On był taki jaki dawniej, to był ten Damian w którym się zakochałam. Byłam bardzo szczęśliwa, do momentu wejścia Keviana i Belli. Le Roux widząc mnie podszedł do Belli i zaczął ją całować. Zrobiło mi się bardzo przykro, nie powiem, wiem, że był na mnie zły, ale nie musiał robić mi na złość.
-Co taka mina? Randka się nie udała?-odparł siatkarz siadając przy stole. Nic nie odpowiedziałam tylko wymownie na niego spojrzałam.
-Zapytałem tylko-cwaniacko się uśmiechnął 
-Nie powinno Cię to interesować, swoją drogą od początku wiedziałam, że to zły pomysł abym tu przyjeżdżała
-Skoro tak Ci się tutaj nie podoba to sobie wracaj z tąd skąd przyjechałaś-rzekł Kevin, a ja...? Miałam ochotę strzelić go w twarz, aby poczuł ból, tak samo jak ja. Nie zrobiłam tego i pobiegłam do swojego pokoju. Chciało mi się płakać, było mi tak strasznie przykro. Nie wiem czy Kevin żałował tego co powiedział i szczere? Nie obchodziło mnie to, czasami trzeba umieć ugryźć się w język. Przytuliłam się do poduszki, leżałam tak z dwie godziny myśląc co teraz? Może wrócić do Damiana? I tak nie mam nic do stracenia.
-Idziemy na miasto, idziesz z nami?-do pokoju wszedł Jenia
-Nie
-Coś się stało ?-zapytał
-Nie, idź już-libero wykonał moją prośbę. Kiklka minut później zadzwoniłam do Mikołaja, jemu mogłam powiedzieć wszystko
*Perspektywa Kevina*

-Chodź na chwilę-poczułem jak Jenia pociąga mnie za rękaw
-Co?
-Iza płakała-odparł
-Sama jest sobie winna, mogła się nie umawiać ze swoim byłym
-Ona nie płakała przez niego, nie widziałeś jej jak wróciła, uśmiech nie schodził jej z twarzy, jeszcze potem z kimś pisała i śmiała się jak głupia ,to przez Ciebie płakała debilu, powinieneś ją przeprosić-Grebennikov ma rację, zachowałem się debil, a przecież to ja namawiałem ją ,aby tu przyjechała, a teraz siedzi sama w pokoju.
-Zaraz wracam, zapomniałem telefonu-krzyknąłem i pobiegłem do domu
Poszedłem pod pokój Izy, która właśnie z niego wychodziła, rzeczywiście płakała, miała rozmazany cały makijaż.
-Iza, poczekaj -złapałem ją za rękę
-Czego?
-Chciałem Cię przeprosić
-Mówisz i masz, jutro mnie tu nie będzie-odrzekła
-Byłem zły, że poszłaś się spotkać z tym Damianem, przecież tyle przez niego płakałaś-tłumaczyłem
-Ja jakoś na Ciebie nie jestem zła, że śpisz z Bellą i obmacujesz się z nią na moich oczach-mówiła wogóle na mnie nie patrząc
-Wiem, przepraszam-przekręciłem jej głowę, tak aby na mnie spojrzała
-I w tym jest problem, ty mnie cały czas tylko przepraszasz
-Ale...
-Skończ!-przerwała mi -Dopóki nie zerwiesz z Bellą nie masz na co u mnie liczyć, zdecyduj co jest dla Ciebie ważniejsze, klub czy...-przerwała -Idź już-krzyknąła. Spuściłem głowę i wróciłem do Belli i Jeni. Cały czas zastanawiałem się co ona chciała powiedzieć i co ja mam teraz zrobić. W towarzystwie Izy czuję się o niebo lepiej niż z Bellą, ale mogę być pewien, że jak z nią zerwe, to będzie się mściła nie tylko na mnie, ale również na Izie.


--------
Witam z piątka. Jako że zaczął się rok szkolny na rozdziały możecie liczyć co tydzień lub dwa.
Przepraszam za błędy i do następnego ;*















poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Rozdział 4

Turniej w Krakowie skończył się tydzień temu, od tamtego czasu nie miałam kontaktu z Kevinem. Próbowałam dzwonić, pisać, ale nie przynosiło to efektów. Aby zapomnieć o wszystkich problemach wciągnęłam się w wir treningów, co odbiło się na moim zdrowiu.
Po skończonym treningu jeszcze raz napisałam do Le Roux.
'Pamiętasz o naszych wakacjach?'
Smutna usiadłam na ławce, po chwili dołączył do mnie Mikołaj, który od razu wiedział co jest grane.
-Kevin się nie odzywa?-zapytał
-Nom, miałeś rację znazał sobie dziewczynę na weekend, a ja głupia się zakochałam-odparłam
-Oj Iza, Iza, czy ty kiedy kolwiek podejmiesz w swoim życiu, jakąś słuszną decyzję?-Mikołaj objął mnie ramieniem
-Chyba nie-uśmiechnęłam się przez łzy.
Po południu wybrałam się na zakupy, to zawsze poprawiło mi humor.
Chciałam pojechać do mamy, ale nie wiedziałam czy będę potrafiła spojrzeć jej w oczy, w końcu ukryła przede mną najważniejsze momenty mojego życia.
Bardzo często po nocach zastanawiam się czemu ja nic nie pamiętam?, gwałtu, ciąży, nic!.
-Przepraszam, zamyśliłam się-odrzekłam szturchając jakąś starszą panią
-Nic się nie stało-rzekła kobieta podnosząc gazetę. Skąś znałam tą twarz, tylko skąd? Stałam tam i przez kilka minut wbijałam w nią wzrok.
-Wszystko w porządku?-złapała mnie za ramię
-Tak, tak, jeszcze raz przepraszam-odrzekłam
-Naprawdę nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć-blondynka uśmiechała się i zniknęła gdzieś w tłumie ludzi. Cały czas myślałam skąd mogę ją znać? A  może mam schize?. Myślenie przerwał mi dzwonek telefonu, jak się okazało był to Kevin, szybko przyciągnęłam palcem w górę.
-Halo-zaczęłam
-Cześć, przepraszam, że się nie odzywałem, ale nie miałem czasu, co do wakacji to jest pewnien problem-zaczął
-Wiesz, już jak wyjeżdżałaś to mogłeś mi powiedzieć, że byłam tylko dziewczyną na noc, a nie zacząłeś mi mieszkać w głowie, o jakiś wakacjach, bóg wie czym, a teraz się zmywasz-nie wytrzymałam i powiedziałam wszystko co leżało mi na sercu
-Iza, nie dałaś mi dokończyć. Chodzi o to, że Bella nie ma wtedy wolnego i  będę musiał przyjechać z nią
-Oooo super, udanych wakacji życzę
-Iza przyjedź proszę, zależy mi i wcale nie byłaś jak to ty powiedziałaś dziewczyną na noc-odparł
-I jak ty to sobie wyobrażasz? Ty, ona i ja? Może jeszcze mam się z nią zaprzyjaźnić?
-Wystarczy, że będziesz dla niej miła, ona i tak większość czasu będzie spędzała w galeriach handlowych-zaśmiał się środkowy
-Hahah, bardzo śmieszne, a ty pewnie jak jej pisek będziesz latać za nią-również się zaśmiałam
-Wcale nie
-Mhmm zobaczymy ...-droczyłam się
-Wiesz, że za tobą tęsknię?-spytał
-Nie wiem
-To już wiesz, yyy muszę kończyć, pa-środkowy szybko się rozłączył. Domyśliłam się że przez Bellę.
Nie mając żadnych planów na dalszy dzień postanowiłam pojechać do rodzinnego domu, porozmawiać z mamą.
Ruszyłam w stronę samochodu.
-Boże, Damian co ty tutaj robisz?-zapytałam swojego byłego chłopaka
-Przyszedłem zobaczyć jak się czujesz-odparł
-Super się czuję, właśnie jadę do mamy się czegoś dowiedzieć, bo nie daję mi to spokoju
-Iza, mam pytanie, poszłabyś ze mną na kawę, na kolację, obojętnie na co. Chciałbym się dowiedzieć co się u Ciebie zmieniło, nadrobić jakoś ten stracony czas-zakończył mnie, tak ni z gruchy, ni z pietruchy chciał się ze mną umówić.
-Ustalmy jedno, nie wrócę do Ciebie, choćbyś nie wiem co zrobił, za dużo się wydarzyło-odwróciłam wzrok od chłopaka
-Dobrze, ale jako koledzy chyba  możemy się spotykać?
-Nie wiem co chcesz tym osiągnąć-odparłam -Okej ja muszę już jechać, przepraszam-wyminęłam chłopaka i wsiadłam do samochodu. Już miałam ruszać, kiedy usłyszałam dzwonek telefonu.
-Halo
-Jutro przyjeżdżam do Polski-oznajmił Kevin
-Jak jutro? Miałeś być za tydzień
-Tak się za tobą stęskinęłem, że tygodnia nie wytrzymam-na te słowa zaśmiałam się
-Z Bellą?-zapytałam
-Tak, ale...
-Dobra nie tłumacz się, jakoś to przeżyje, ważne, że ty będziesz-jak nie będą lizać się na moich oczach, to jakoś to przeżyje- pomyślałam
-Muszę kończyć pa-rozłączyłam się i nareszcie mogłam ruszyć w stronę domu.
Na miejscu byłam po 15:00. Szybkim krokiem zmierzałam w kierunku drzwi. Byłam bardzo ciekawa reakcji mojej mamy, gdy powiem jej, że znam prawdę.
-O cześć córciu-mama chciała mnie przytulić jednak ja szybko ją wyminęłam
-Jak długo chciałaś mnie okłamywać?-krzyknęłam
-O czym mówisz?
-O tym, że powinnaś być babcią-odparłam
-Boże Iza ty miałaś się nigdy o tym nie dowiedzieć-rzekła moja mama chowając twarz w dłonie
-Powiesz coś więcej?
-Byłaś młoda, nie poradziłabyś sobie, uznałam, że tak będzie lepiej
-Czemu ja nic nie pamiętam?
-Po pobiciu trafiłaś do szpitala, wtedy okazało się że jesteś w ciąży, była to ciąża po gwałcie. Jako że nie odzyskałaś przytomności załatwiłam aborcję, nie pamiętasz nic bo daliśmy mi Ci leki nasenne po których częściowo straciłaś pamięć-zachciało mi się płakać, mama to zauważyła i zbliżyła się do mnie.
-Zostaw!-krzyknęłam -Zabiłaś moje dziecko, swojego wnuka, może i było nie chciane, ale zapewniam Cię że bym je pokochała i może teraz miała bym kogoś, komu była bym potrzebna, kogoś kto by mnie kochał i zawsze był przy mnie
-Iza-szepnęła moja mama, chcąc mnie uspokoić
-Wiesz co Ci jeszcze powiem, NIENAWIDZĘ CIĘ, za takie rzeczy powinno się wsadzać ludzi do więzienia-krzyknęłam i z płaczem wybiegłam z domu. Tak bardzo chciałam, aby ktoś mnie przytulił, powiedział, że wszystko się ułoży, ale nie!. Już zawsze będę żyła z myślą, że moja własna matka zabiła moje dziecko.
Wróciłam do domu, szybko się spakowałam i ruszyłam nad morze, gdzie jutro miałam spotkać się z Kevinem. Swoją drogą ciewke czy ta jego panna będzie aż tak głupia i nie domyśli się, że jestem kochanką jej chłopaka. Ja ze swojej strony na pewno nie będę udawała, że czuję coś do Kevina, nie mówię tu o rzucaniu się na szyje Le Roux na oczach Belli, bardziej chodzi mi o to, aby to on zrozumiał, że go kocham i nie godze się na to, aby być tylko i wyłącznie jego kochanką. Na miejsce dojechałam po 23:00. Zabrałam klucze do naszego apartamentu, gdy weszłam do środka zaniemówiłam. ILE TO MUSIAŁO KOSZTOWAĆ?. Wszystko wyglądało jak w pałacu, to znaczy przynajmniej dla mnie, bo Kevin i Bella do takich widoków są pewnie przyzwyczajeni. Spośród dwóch pokoi wybrałam ten skomniejszy. Mi do szczęścia potrzebne było łóżko, jakaś szafka, lustro no i okno. Dla Kevina zostawiłam tę bardziej wypasioną część. Niech sobie nie myśli, że lecę tylko na jego kasę.
Wykończona przebrałam się i szybko położyłam. Ciekawa byłam jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień. Jedno było pewne, napewno będzie dziwny.


---------
Czwórka trochę krótsza, ale za to piątka będzie długa 😊. Czekam na opinię i pozdrawiam 😘.



wtorek, 23 sierpnia 2016

Rozdział 3

Kiedy się obudziłam Kevina już nie było, spojrzałam na zegarek, była godzina 8:30. Może poszedł do siebie?, ale tak bez słowa?. Zaczęłam się przeciągnąć, już miałam wstawać, kiedy usłyszałam, że ktoś ciągnie za klamkę.
-Śniadanie przyszło-powiedział ucieszony Le Roux
-Mmmm romatico-uśmiechnęłam się
-Tańczysz tylko na meczach Polaków?-zapytał
-Tak
-Szkoda-odparł
Oparłam się o ścianę i zaczęłam jeść to co przyniósł Le Roux, który cały czas bacznie mi się przyglądał.
-Czemu tak się na mnie patrzysz?-zapytałam
-A wiesz, pierwsza noc, pierwsze śniadanie-środkowy przejechał ręką po moim udzie
-Za drugim już nie będzie tak przyjemnie-odrzekłam
-Tak? A skąd wiesz?-zapytał Francuz
-Z doświadczenia-odparłam oblizując palce
-Oj Iza, Iza-wziął wdech -Będę się zbierać, zaraz trening, a potem mecz-oznajmił siatkarz
-Okej
-To pa-pożegnał się, a ja zaczęłam planować swój dzisiejszy mecz. Gdzieś tu w hotelu jest Damian, niestety. No nic może nie będzie aż tak źle.
Nagle do pokoju wpadł Kevin.
-Zapomniałeś czegoś?-zapytałam
-Nom-odparł, po czym wbił się w moje usta -O tym-dokończył. Kiedy tak patrzyliśmy na siebie, czułam motylki w brzuchu. Czy ja się właśnie zakochałam?.
-Teraz mogę iść, a ty wstawaj, bo szkoda dnia-powiedział i wyszedł. Podeszłam do okna, zapowiadał się naprawdę piękny dzień. Wogóle to nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak szczęśliwa. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, czułam że mogłabym latać. Co ta miłość robi z człowiekiem?.
-Kevin? Czego tym razem zapomniałeś?-zapytałam słysząc, że ktoś wchodzi, jednak to nie był Kevin.
-Mmmm jaka ładna bielizna-rzekł chłopak
-Jezu, Mikołaj, nie strasz mnie-krzyknąłam
-A kogo się spodziewałaś, oprócz mnie no i Le Roux?-specjalne podkreślił nazwisko środkowego
-Damian tutaj jest-oznajmiłam
-Co? Żartujesz?
-Nie, nie żartuje, podasz mi bluzkę?-mówiłam o tym tak spokojnie, że  sama nie wierzyłam, że tak potrafię.
-Co chciał?-zapytał mój parter
-Pogodzić się, czaisz? Po tym wszystkim on przychodzi do mnie i mówi 'ja naprawdę się zmieniłem, przeszedłem terapię, bla, bla, bla'-opowiadałam wymachując rękami,a Mikołaj się ze mnie śmiał.
-Ty się zakochałaś-uśmiechnął się
-Nie sądziłam że powiem to tak szybko, ale, zakochałam się -krzyknęłam. Kiedy ja ostatnio byłam tak szczęśliwa?. Nie pamiętam. Mecz Polaków był dopiero o 20:30, więc postanowiłam pojechać do mojego rodzinnego domu, który był kilka kilometrów za Krakowem.
-Mikuś pożycz mi samochód-rzekłam
-Okej, tylko wiesz...-pogroził mi palcem
-Tak, tak, wszelkie szkody opłacam ja
-Masz-Mikołaj rzucił mi kluczyki.
Po 15 minutach wyszłam z pokoju i zaczęłam kierować się do samochodu.
-Gdzie idziesz?-w połowie drogi zatrzymał mnie Kevin
-Jadę do mamy-oznajmiłam
-Szkoda, myślałem, że spędzimy trochę czasu razem-francuski siatakrz objął mnie w pasie
-Lepiej się skup na meczu, a nie...-uśmiechnęłam się i zaczęłam odchodzić
-Iza, Iza! Daj mi swój numer co?-krzyknął
-A pewnie, pewnie, daj telefon-smartfon Kevina wylądował na mojej ręce
-Dżisasss jaka tapeta-skrzywiłam się, gdy zobaczyłam na ekranie blokady Kevina i Bellę.
-To tylko zdjęcie-odparł Le Roux
-Przecież wiem-wpisałam swój numer, pożegnałam z siatkarzem i ruszyłam w drogę. Po mniej więcej godzinie byłam na miejscu. Ledwo wysiadłam, a już ten zapach przypomniał mi chwilę z dzieciństwa. W domu jak zawsze miła, ciepła atmosfera, wieczne zadowolenie.
-Cześć mamo-krzyknęłam zamykając drzwi
-O Laura, jak miło, że wpadłaś, myślałam że o nas zapomniałaś-niebyt fajnie się zaczyna, ledwo weszłam a już wymówki?.
-Mamo, przecież wiesz, że jestem zajęta, wieczne treningi, zawody-tłumaczyłam
-Właśnie córciu nie uważasz, że przesadzasz? Cały czas tylko trening i trening, ty masz wogóle czas na życie towarzyskie?-ach ta mattczyna troska
-Nie mam chłopaka, jeżeli o to Ci chodzi i nie chce mieć-nie skłamałam, bo przecież Kevin to tylko mój kochanek NIESTETY.
-Iza, to że Ci nie wyszło z Damianem jeszcze o niczym nie świadczymy
-Skończmy ten temat-krzyknęłam -Opowiadaj co w domu...
Rozmawialiśmy kilka godzin, brat, babcia, ciocie, wujkowie, wszyscy mnie o wszystko wypytali i mogłam spokojnie wracać do Krakowa.
Zbliżała się godzina 16:30. Postanowiłam napisać do Le Roux.

  •         'Powodzenia w meczu' 
  • 'Dzięki :* mam nadzieję, że szykujesz nagrodę'
  • 'Co masz na myśli?' 
  • 'Powtórka z wczoraj?'
  • 'Brzmi kusząco ;-)'
  • 'Pogadamy jak wrócisz, jedź ostrożnie :*'


Z uśmiechem na twarzy ruszyłam w drogę powrotną. JA SIĘ ZAKOCHAŁAM, znowu się zakochałam, znowu to jest niebezpieczna miłość, miłość bez przyszłości, która może skończyć się po weekendzie.
W Krakowie byłam po 18:00. Miałam jeszcze dwie godziny do meczu Polaków. Nagle ktoś zakrył mi oczy.
-Kevin, gratuluję wygranej-powiedziałam, bo byłam przekonana, że jest to Francuz, jednak to nie był on
-Nie Kevin, Damian, a kto to jest ten Kevin?-zapytał mój były chłopak
-Nie ważne czego chcesz?
-Porozmawiać-odparł spokojnie, jednak ja cała chodziłam
-Nie mamy o czym, my to już skończony rozdział-zaczęłam odchodzić jednak Damian złapał mnie za rękę
-Puść mnie, to boli-krzyknęłam, jednak on nie zareagował, dla mnie był to znak, że on się wogóle nie zmienił
-Iza, wszystko w porządku-zjawił się Kevin, a Damian puścił moje nadgarstki
-Tak-odparłam i zbiżyłam się do niego
-Nowy chłopak?-zapytał Damian, w jego oczach było tyle nienawiści
-Tak
-Nie-odpowiedziałam szybko, ale Kevin był odemnie szybszy
-To tak czy nie?-zapytał mój były
-Tak-potwierdził Le Roux, a ja krzywo na niego spojrzałam. Po chwili Damian odszedł i zostałam z Kevinem.
-Co to miało znaczyć?-zapytałam
-Nic, może teraz się od Ciebie odczepi-oznajmił środkowy
-Nie, teraz będzie jeszcze gorzej-Le Roux objął mnie ramieniem
-Nie martw się, lepiej powiedz co z moją nagrodą?-uśmiechnął się
-Z jaką nagrodą?-droczyłam się
-Nie pamiętasz? To Ci przypomnę-Kevin przerzucił mnie przez ramię i zaczął iść przez cały hotel. Miałam ogromną ochotę wykrzyczeć jaka jestem szczęśliwa, ale nie zapomniałam, że w hotelu są też inni ludzie.
-Karta-odrzekł Le Roux, kiedy zajmowaliśmy się pod moimi drzwiami
-W tylnej kieszeni-odparłam nadal znajdując się na ramieniu siatkarza. Kiedy byliśmy już w pokoju Le Roux rzucił mnie na łóżko, następnie delikatnie zaczął całować mój dekolt, niestety ten piękny moment zepsuł telefon Kevina.
-Nie, nie, nieeee-krzyknęłam -Bella?
-Tak, muszę odebrać, przepraszam-odparł, a miło być tak pięknie. Kevin wyszedł do łazienki, a ja przewróciłam się na brzuch. 20 minut musiałam czekać, aż Le Roux skończy rozmawiać, ze "swoją ukochaną"
-To co? Wracamy do tego co zaczęliśmy-oznajmił siatkarz przewracając mnie przodem do siebie
-Nie masz wyrzutów sumienia?-zapytałam patrząc mu w oczy
-Nie, a to chyba o czymś świadczy?-odparł
-No, to źle świadczy o tobie-zaśmiałam się
-Nie, to świadczy o tym, że nic do Belli nie czuję w przeciwieństwie do Ciebie-po tych słowach, poczułam jak moje policzki robią się czerwone, a Kevin zaczął się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?-zapytałam
-Z niczego, pięknie wyglądasz-Le Roux złożył na moich ustach namiętny pocałunek.



-Wiesz co?
-Co?
-Przyjadę do Polski na wakacje za dwa tygodnie-oznajmił Francuz
-Naprawdę?-zapytałam
-Tak, Bella z tego co wiem ma jakieś sesję, więc będę wolny-ucieszyłam się, że Kevin chce spędzić ze mną trochę czasu
-Która godzina?-zapytałam
-19;45
-Co? O japierdole, nie zdążę na mecz-szybko zerwałam się z łóżka i zaczęłam ubierać. Le Roux miał ze mnie niezły ubaw.
-Idę-oznajmiłam
-Bez butów?-zapytał z uśmiechem Kevin
-Fakt-z tego pośpiechu wyszłam bym na boso
-Kurde mam 30 minut, nie zdążę-rzekłam nakładając buty
-Wyrobisz się-odparł chłopak
-Dobra lecę pa
-Ejjj nie pożegnasz się?
-Późnej-machnęłam ręką
Szybko pobiegłam na halę, na którą z hotelu było jakieś 15 minut. Przed wejściem czekał na mnie nie Mikołaj.
-Iza, jak ty wyglądasz?-odrzekł
-Dzięki, miło-oburzyłam się
-Coś ty robiła?-zapytał
-A takie tam-uśmiechnęłam się -Idę do łazienki się przebrać i ogarnąć, czekaj tam gdzie kiedyś-odrzekłam. Zadowolona wróciłam na halę, spojrzałam na wynik było 18:15 dla nas. Tak długo się przebierałam?.
-No od razu lepiej-zaśmiał się Mikołaj -Jesteś pewna, że Kevin myśli o tobie na poważnie? A może znalazł sobie dziewczynę na weekend?-dodał
-Niczego nie jestem pewna, ale nie chce o tym rozmawiać-zaczęłam się rozciągać, Mikołaj trochę zepsuł mi humor, ale wiem, że on się po prostu o mnie martwi, w końcu jest dla mnie jak straszy brat.
~-~-~-~
Pierwszy set dla nas, spiker wczytuje nasze nazwiska, wychodzimy na środek. Dwie minuty i jest już po wszystkim. Dostaliśmy ogromne owacje, nawet siatkarze bili nam brawa. Zadowolona wróciłam na miejsce. Kilka razy pokazała mnie kamera, pomachałam, uśmiechnęłam się, puściłam buziaka. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla nas. Usiadłam na ławce przed halą, gdzie czekałam na Mikołaja.
-To do mnie puszczałaś te buziaczki?-usłyszałam za plecami
-Hahaha, chyba w snach-odrzekłam widząc, że to Damian
-Iza, proszę porozmawiajmy na spokojnie-usiadł obok mnie
-Okej, porozmawiamy tylko mam prośbę, nie dotykaj mnie
-Dobrze, to co idziemy do hotelu?-zapytał chłopak
-No niech Ci będzie, tylko poinformuje Mikołaja-napisałam mojemu partnerowi sms-a, że wracam pieszo i ruszyłam w stronę hotelu. Przeszliśmy połowę drogi w ciszy.
-Powiesz coś? Czy będziemy tak iść-odrzekłam
-A co chcesz wiedzieć?-zapytał Damian
-Dlaczego ani razu nie dowiedziałeś mnie w szpitalu?
-Nie wiesz? Przecież siedziałem w kiciu
-Nie wiedziałam
-Odsiedziałem rok, za pobicie i pół roku za gwałt
-Gwałt?-stanęłam jak w ryta
-Nie pamiętasz?-zapytał
-Damian jaki gwałt, przecież my byliśmy parą?-krzyknęłam przerażona
-Może lepiej będzie jak zostanie tak jak jest, dobrze że tego nie pamiętasz, ale chce żebyś wiedziała, że to był największy błąd mojego życia i gdybym mógł cofnąć czas, to zrobiłbym wszystko żebyś była szczęśliwa i nie musiała tyle cierpieć-odparł chłopak
-Boże, czego ja się tutaj dowiaduję, jaki gwałt, dlaczego ja nic nie pamiętam?-usiadłam na ławce i zaczęłam płakać -Możesz mi opowiedzieć jak to tego doszło?
-Była impreza, byłem ja kilku moich kolegów i jak to w tamtym czasie narkotyki, alkohol, no i ty wtedy przyszłaś byłaś zła, o tą imprezę, wtedy...-przęłknął śline -wtedy Cię uderzyłem, upadłaś i...
-Dobra nie kończ-powiedziałam ze łzami w oczach
-To jeszcze nie wszystko-spojrzałam na niego z przerażeniem
-Podczas pewniej wizyty twoja mama powiedziała mi, że byłaś w ciąży, o tym też nie wiedziałaś?-zapytał
-Co? Nie, ale jak rozumiem, to dziecko to efekt tego...
-Tak tego gwałtu-dokończył za mnie Damian. Dzisiejszy dzień zapamiętam do końca życia. Właśnie dowiedziałam się o gwałcie, a jak by tego było mało, o tym że powinnam urodzić dziecko.
-Iza, nie płacz proszę i tak już dojść wycierpiałaś-chłopak przytulił mnie
-Idź już chce być sama-odepchęłam go
-Późno jest, nie zostawię Cię samej
-Poradzę sobie, idź!-krzyknęłam.
Siedziałam tam dojść długo, miałam ciszę spokój, mogłam wszystko przemyśleć. W końcu do tej pory żyłam z tym wszystkim, co prawda niczego nie pamiętałam, ale przeżyłam to i dałam radę. Myślenie przerwał mi dzwonek sms-a.
  • 'Gdzie jesteś?, czekam u siebie w pokoju'- napisał Kevin. Przetarłam łzy i odpisałam
  • 'Będę za 15 minut' 

Zebrałam się w sobie i ruszyłam w stronę hotelu. Wszyscy krzywo na mnie patrzyli, ale nie ma się co dziwić, pewnie wyglądałam jak upiór. Zapukałam do drzwi pokoju, kiedy Kevin je otworzył miał dokładnie taką samą minę, jak ci przed budynkiem.
-Jezu, Iza co się stało?-zapytał zamykając drzwi
-Powiem Ci, tylko muszę się ogarnąć-poszłam do łazienki, zrobiłam co miałam zrobić i wyszłam. Usiadłam na łóżku, Le Roux momentalnie znalazł się obok mnie i mocno mnie przytulił.
-Powiesz mi co się stało?-zapytał przecierając łzy z moich policzków
-Dzisiaj dowiedziałam się czegoś, co na zawsze zmieni moje życie-zaczęłam
-Możesz jaśniej?-niecierpliwił się Francuz
-To nie jest takie proste-wzięłam głęboki wdech i jeszcze mocnej wtuliłam się w siatkarza. Zebrałam wszystkie myśli w głowie i kiedy zdobyłam się na odwagę, aby mu powiedzieć, znowu zadzwonił jego telefon, zobaczyłam tylko że to Bella.
-Nie odbieraj proszę-powiedziałam zapłakana
-Muszę-przeciągnął palcem w górę i wyszedł do łazienki
-Nic nie musisz-szepnęłam do siebie. Nie zamierzałam czekać kolejnych 20 minut, aż skończy rozmawiać i poszłam do siebie.
*Perspektywa Kevina*

Usłyszałem tylko huk zamykająych się drzwi, wyszedłem z łazienki, Izy już nie było, nerwowo uderzyłem ręka o ścianę. Mimo, że znałem Ize zaledwie kilka dni zależało mi na jej szczęściu.
-Coś się stało?-zapytała moja dziewczyna
-Nie, muszę kończyć pa-oznajmiłem
-Pa, kocha...-rozłączyłem się i szybko pobiegłem do pokoju dziewczyny.
Pukałem, pukałem i nic. Nieśmiało pociągnąłem za klamkę, całe szczęście drzwi były otwarte. Iza leżała na łóżku, cały czas płakała, nawet nie wiem czy wiedziałam że weszłem.
-Przepraszam-usiadłem obok niej i złapałem za rękę
-To nie jest twoja wina-odrzekła przytulając się do mnie
-Powiesz mi co takiego się stało?
-Spotkałam dzisiaj swojego byłego chłopaka-zaczęła, układając głowę na mojej klatce piersiowej
-Wiesz on mi powiedział, że kilka lat temu, razem z kolegami mnie zgwałcił-powiedziała cicho -Ja nic nie pamiętam z tamtego dnia, ani z następnych kilku, nie wiem dlaczego, ale nie pamiętam-rozpłakała się jeszcze bardziej, na co ja jeszcze mocnej ją przytuliłem
-Jak nie chcesz, to nie mów dalej-pocałowałem ją w głowę
-Jest jeszcze coś, wtedy zaszłam w ciążę, ale najgorsze jest to, że ja nie wiem co się z tym dzieckiem stało, napewno go nie urodziłam-nie wiedziałem co mam jej powiedzieć, dlatego przemilczałem ten moment.
Po kilku minutach Iza trochę się uspokoiła.
-Cieszę się, że Cię poznałam-powiedziała
-Ja też się cieszę, nawet nie wiesz jak bardzo-uśmiechnąłem się, co Iza odwzajemniła
-Późno już, pójdę do siebie-odrzekłem
-Musisz?-zapytała dziewczyna
-A chcesz żebym został?-po cichu liczyłem na to. Iza to naprawdę cudowna dziewczyna i bardzo bym chciał, aby to właśnie mi mówiła o sowich wszystkich problemach. Chciałbym, abym był dla niej kimś ważnym, bo ona dla mnie już jest, tylko jest jeszcze Bella.
-Bardzo chce-odrzekła z wymuszonym uśmiechem
-To zostanę-położyłem się obok niej i szybko zasnąłem obejmując ją ramieniem.


---------
Wymęczony trzeci ale jest. Czekam na wasze opinię. Pozdrawiam i przepraszam za błędy.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Rozdział 2

Obudziło mnie pukanie do drzwi, niechętnie poszłam otworzyć.
-Siema, dobre info dla Ciebie, zostajemy do końca turnieju-rzekł Mikołaj
-Super-odpowiedziałam ziewając
-Jest 8:30-odparł
-Wiem, późno wczoraj wróciłam, zresztą przez Ciebie
-Taaa widziałem Cię wczoraj z Kevinem-uśmiechnął się chłopak
-Nom, byliśmy na spacerze
-I jak było?-zapytał
-Normalnie? Jak na spacerze-burknęłam
-Okej, zbieraj dupe idziemy na śniadanie.
Po 20 minutach byłam na stołówce, przybiłam "piątkę" z zawodnikami z Polski po czym podeszłam do miejsca gdzie znajdowały się sałatki.
-Dbasz o linię widzę-zaskoczył mnie Kevin
-A muszę?-zapytał
-Nie, słuchaj mam do Ciebie sprawę, dzisiaj mamy dzień wolny, może przeszłabyś się ze mną po Krakowie?-zaproponował Le Roux
-Czemu nie, to przyjdź po mnie jak będziesz gotowy-i wtedy zadałam sobie pytanie 'po co ja się zgadzałam?, lepiej dać sobie z nim spokój, on ma dziewczynę i swoje życie.
-Spoko, to pa-uśmiechnął się środkowy, co odwzajemniłam.
Najedzona wróciłam do pokoju, oczekując na Francuza, w sumie to tylko spacer, ale już drugi.
Długo nie czekałam na Kevina. Spacerowaliśmy po zatłoczonych krakowskich ulicach. Dużo rozmawialiśmy, ogólnie panowała miła atmosfera, do momentu gdy zazdzowił telefon Francuza.
-Moje skarbie dwoni? Obierz-zaśmiałam się
-Zgrywasz się-odparł Kevin
-Ja? Nigdy to twoja dziewczyna więc powinieneś odebrać, ja się zawsze denerwowałam jak chłopak ode mnie nie odbierał
-Taak?, a może jesteś zazdrosna?-uśmiechął się, a ja? nie wiem może i byłam.
-Nie jestem zazdrosna, bo niby o co?-zgrywałam się
-O mnie-Le Roux zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość
-Phi, proszę Cię-odsunęłam go od siebie
-Dobra chodź dalej, zgrywusie-po tych słowach wymownie na niego spojrzałam, z czego on zaczął się śmiać. Minąło 15 minut a telefon Kevina nadal dzwonił.
-Boże, odbierz może coś jej się stało-krzyknęłam
-Tak pewnie, paznokcia sobie złamała! Wiesz-rzekł siatkarz, na co ja zaczęłam się śmiać jak głupia.
-Dobrze się czujesz?-zapytał chłopak
-Nie bardzo, chciałabym usiąść-odpowiedziałam śmiejąc się. Gdy znajdowałam się na ławce przetarłam łzy, szczęścia oczywiście.
-Co ja takiego śmiesznego powiedziałem?-Kevin patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
-Ona naprawdę dzwoni do Ciebie z takimi sprawami?-zapytałam
-No, albo, że sobie źle włosy ułożyła, buty źle dobrała-odrzekł
-Boże, to ty biedny jesteś-dotknęłam jego ramienia -A co jej odpowiadasz?-dodałam
-Standardowo, czyli 'Kochanie napewno wyglądasz pięknie'-wtedy przestałam się śmiać, bo przypomniał mi się mój chłopak, on też mi tak mówił.
-Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, porostu przypomniał mi się mój były-spuściłam głowę
-Chcesz o tym pogadać?-Kevin położył rękę na moim kolanie
-Miałam kiedyś chłopaka, na początku jak to zawsze było pięknie, czułe słówka, romantyczne chwilę, tak było do czasu aż Damian nie stracił ojca, załamał się zaczął palić, pić i co najgorsze ćpać. Wracał do domu pod wpływem, wtedy się nie kontrolował- do moich oczu zaczęły napływać łzy, jak zawsze gdy o tym mówię czy myślę -Bił mnie, ale następnego dnia przepraszał i tak było na okrągło, bił, przepraszał, bił przepraszał, a że go bardzo kochałam i wierzyłam, że jeszcze wróci mój stary dobry Damian wybaczałam mu. Niestety pewnego dnia przesadził i pobił mnie tak, że wylądowałam w szpitalu, wtedy postanowiłam to zakończyć i uciekłam, on do tej pory mnie nie znalazł nawet nie wiem czy podjął taką próbę-powiedziałam Kevinovi PRAWIE całą historię, PRAWIE, bo pominęłam chyba najważniejszy punkt. Spojrzałam mu w oczy, ON MI SIĘ CORAZ BARDZIEJ PODOBA, NA DODATEK ZACZYNAM MU SIĘ ZWIERZAĆ!!!
-Nie wiem co mam Ci powiedzieć-rzekł po chwili Le Roux
-Nic nie mów, chodź idziemy-rzekłam wstając z ławki, tak naprawdę miałam jedno malutkie życzenie.
-No chodź tu-rzekł Kevin i mocno mnie przytulił, ON CZYTA W MYŚLACH!!!



-Spóźnie się na trening, wracamy!.-oderwałam się od siatkarza, chodź łatwo nie było
-Będę mógł przyjść?-zapytał
-Nie
-Dlaczego?
-Bo będziesz mnie rozpraszał-odrzekłam
Droga powrotna zajęła nam 20 minut, odprowadziłam Le Roux pod drzwi.
-Wejdź, poznasz Jenie-rzekł chłopak
chłopak
 -Okej
Gdy weszliśmy Grebennikov leżał rozwalony na łóżku i zabawnie poruszał się w rytmy muzyki która płynęła z jego słuchawek. Odwróciłam głowę i zaczęłam się śmiać. Dopiero gdy Kevin stanął koło łóżka, libero zaorientował się że ma towarzyszy.
-Jenia, poznaj to jest Iza-wyciągnąłam rękę
-Jenia-brunet uścisnął moją dłoń. Potem rzucił coś po francusku i wyszedł z pokoju.
-To ja też się będę zbierać-odwróciłam się w kierunku drzwi
-Zaczekaj!-krzyknął Kevin, złapał za ramię i... POCAŁOWAŁ MNIE!?.



To był szok, nie widziałam jak mam się zachować, stałam jak wrtya. Przecież on ma dziewczynę, a w Polsce jest tylko "przejazdem". TO NIE MA SENSU, a co z moją zasadą?.
-Przepraszam, ale ja musiałem to zrobić, musiałem przekonać się czy czuję to samo, co myślę, że czuję-zaczął Francuz
-I co?-zapytałam
-Chyba tak, ale muszę się upewnić-i powtórzył pocałunek, tym razem odwzajemniłam pieszczotę. Takiego czegoś nie czułam nawet z Daminem, którego kochałam nade wszystko, a przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy poczułam że ręce siatkarza zaczynają krążyć po moim ciele, przerwałam i bez słowa wyjaśnień wyszłam, a właściwie wybiegłam z pokoju. Wróciłam do siebie, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Ja się nie mogę zakochać!!!, nie w nim, on ma dziewczynę i to nie ma sensu, znowu będzie tak samo, nie ma się co angażować. Ogarnęłam się i poszłam na trening.
-Nareszcie jesteś-podszedł Mikołaj
-Coś się stało, płakałaś?-dodał
-Nie-odpowiedziałam
-Przecież widzę, chodzi o Kevina?
-Nie, nie chodzi o żadnego Kevina!, możemy zacząć trening?!-krzyknęłam. Po godzinie ktoś wszedł do sali, obawiałam się najgorszego czyt. Kevin. Nie myliłam się. Tylko co tu teraz wymyśleć, żeby nie musieć z nim rozmawiać?.
-O Kevin przyszedł, może idź z nim pogadaj?-rzekł Mikołaj
-Jak skończymy trening-odparłam
-Już skończyliśmy, ja się zbieram-Miki zabrał swoją torbę i szybko wyszedł, on to zrobił specjalne, wiem to!.
-Iza, zrobiłem coś nie tak?-Le Roux złapał mnie za nadgarstek, co wzbudziło u mnie wspomnienia, niestety te najgorsze.
-Przepraszam-rzekł siatkarz puszczając moją rękę
-To moja wina, ja po prostu nie umiem już nikomu zaufać, nie potrafię być z nikim, a już napewno nie z tobą-odparłam
-Dlaczego?-zapytał
-Bo masz dziewczynę?-odparłam pytająco
-A jak z nią zerwe?
-Mówiłeś, że nie potrafisz
-Dla Ciebie mógłbym spróbować-Kevin złapał mnie za rękę
-Nie wiem Kevin, nic już nie wiem-przytuliłam się do chłopaka, w tym momencie na halę weszli siatkarze Francji którzy zaczynali trening.
-O brawo Le Roux może teraz nareszcie zerwiesz z tą Bellą-krzyknął Jenia, na co środowy uśmiechnął się
-Widzisz? Nikt jej tu nie lubi-rzekł siatkarz Zostaniesz?-dodał
-Zmęczona jestem, idę się położyć-oznajmiłam
-To pa-środkowy pocałował mnie w policzek i pobiegł na boisko. Powolnym krokiem zamierzałem w kierunku swojego pokoju. W głowie miałam tylko jedną myśl ' Czy Kevin, faktycznie będzie chciał zerwać ze swoją dziewczyną właśnie dla mnie?'.
-Oj, przepraszam, zamyśliłam się-odrzekłam czując że kogoś szturcham
-Nic się nie sta...-usłyszałam znany głos, odwróciłam się i zobaczyłam Damiana. Nie wiedziałam czy uciekać czy zostać.
-Damian? Jak ty mnie tutaj znalazłeś?-zapytałam zszokowana
-Widziałem Cię w telewizji wczoraj, musiałem przyjechać, tyle się wydarzyło, tyle czasu minęło Iza-podszedł do mnie łapiąc za ręce
-Pójść mnie-krzyknąłam
-Przepraszam, możemy porozmawiać na spokojnie? Nie tutaj, proszę
-Poczekaj pójdę się przebrać i wrócę-oznajmiłam.
Bałam się, ale należała nam się szczera rozmowa. Po 30 minutach wróciłam tam gdzie spotkałam swojego byłego chłopaka, usiadłam obok niego na ławce.
-Gdzie idziemy?-zapytał
-Zostańmy tutaj-odrzekłam
-Nie ufasz mi? Nic ci nie zrobię
-Jak mam Ci po tym wszystkim ufać-nie patrzyłam w stronę Damiana, bałam się, że wrócą do mnie wspomnienia, nie tylko te złe, ale i te dobre.
-Iza, ja naprawdę się zmieniłem, wiem, że zachowałem się jak idiota, ale ja przeszedłem terapię już nie ćpam, naprawiam błędy z przeszłości-rzekł chłopak
-Obawiam się, że tego błędu się nie da naprawić-odparałam ze łzami w oczach
-Dlaczego nie powiedziałaś mi o ciąży-musiał?!Czy on musiał o tym mówić?
-Nie wracajmy do tego, straciłam to dziecko, przez Ciebie-wtedy po raz pierwszy na niego spojrzałam, serce zabiło mi szybciej, gdy zobaczyłam 'te oczy'.
-Zacznijmy od nowa, proszę, wiem, że chcesz tego tak samo jak ja-złapał mnie za rękę
-Nie Damian!, ja mam już inne życie BEZ CIEBIE-wstałam i zaczęłam biec w stronę pokoju, po drodze oczywiście musiałam napotkać Le Roux.
-Iza!!! Co się stało?-zapytał siatkarz
-Nic, proszę Cię daj mi spokój chce być sama-spojrzałam mu w oczy, widać było że się martwi. Miałam totalny mętlik w głowie. Z jednej strony Kevin, z drugiej Damian z trzeciej moja zasada. Zamknęłam się w pokoju. Jednego byłam pewna, nie chce wracać do przeszłości.
Około godziny 21:30 usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć z myślą, że to pokojówka.
-Kevin? Prosiłam Cię żebyś dał mi spokój-skrzywiłam się
-Musiałem Cię zobaczyć-wszedł do środka, a właściwie to się wepchał
-Powiesz mi co się stało?-zapytał siedząc na moim łóżku. Usiadłam obok niego 'po turecku' i nerwowo zaczęłam bawić się kołdrą.
-Damian tu jest-oznajmiłam
-Twój były?
-Tak mój były, chciał się pogodzić, wrócić do mnie-odrzekłam
-I co zrobisz?
-Nie wiem z jednej strony nie chce, ale z drugiej może naprawdę się zmienił
-Kochasz go?-Francuz cały czas zadawał pytania
-Nie wiem-odrzekłam patrząc w dół
-To się przekonajmy-Le Roux złapał mój podbródek i zaczął całować, niemogłam powiedzieć NIE, nie chciałam, było mi po prostu za dobrze.Środkowy przewrócił mnie na plecy i zaczął całować po szyji.
-Kevin, my nie może...-szepnęłam
-Nic nie mów-odrzekł Francuz pogłębiając swoje pieszczoty.
Było cudownie, nie żałowałam nawet przez chwilę, tego co się stało. Bałam się jedynie, że za bardzo się zaangażuje i będę tego żałować.
-O czym tak myślisz?-spytał Kevin bawiąc się moimi włosami
-O niczym-odrzekłam
-Ja wiem o czym, Bellą się nie przejmuj, ona dla mnie nic nie znaczy, nie kocham jej i właściwie nie wiem dlaczego z nią jestem-podniosłam głowę
-Nie musisz już iść?-zapytałam
-Późno jest, Jenia pewnie śpi, a jak on się nie wyśpi to źle gra, a jutro mecz-uśmiechał się siatkarz
-Aha, czyli nie masz wyjścia? I musisz zostać?
-Nom
-To dobranoc-obruciłam się na drugi bok
-No ejjjj-szturchął mnie Kevin
-Co?-obruciłam głowę, a usta Le Roux momentalnie znalazły się na moich
-Teraz mogę iść spać-uśmiechnął się -Dobranoc- dodał PO POLSKU, co wywowało na mojej twarzy uśmiech.




-------------
Witam z dwójką. Rozkręcam się xd. Takie nudy, że nic tylko siedzę i piszę. Mam prośbę jak ktoś dotrwał do końca to niech zostawi jaki kolwiek komentarz. Nie musicie, ale będzie mi miło. Pozdrawiam, przepraszam za błędy i do następnego 😘


środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział 1

-Gotowa?-zapytał Mikołaj
-Zawsze-odrzekłam
Po 3 godzinach jazdy dotarliśmy do Krakowa. Kurde szykował się naprawdę super weekend, siatkówka i taniec razem, to idealne połączenie. Zadowolona weszłam do hotelu okazało się, że będziemy mieszkać w tym samym miejscu co siatkarze.
Czy mogło być lepiej?.
-Masz, pokój numer 113, ja mam 112-Mikołaj rzucił mi kartę
-To chyba nie przypadek, że mam 13 na końcu?-zapytałam
-To jest szczęśliwa 13-uśmiechnął się chłopak
-Dobra, dobra-zaczęłam kierować swoje kroki w stronę pokoju
-113, to mój-powiedziałam do siebie, muszę skończyć z tym mówieniem do siebie, w końcu to choroba.
-Yyyyhhh-wzięłam głęboki oddech, który spowodowany był nieumiejętnością otworzenia drzwi.
Mikołaj, gdzie jesteś?? zapytałam w myślach.
-Japierdole-walnęłam rękę w drzwi, po czym usłyszałam za sobą czyjś śmiech. Odwróciłam się i ujrzałam wysokiego jak drzwo środowego Francji Le Roux.
-Pomóc?-zapytał
-Jak byś mógł-podałam mu kartę, a ten za pierwszym razem otworzył drzwi, zrobiło mi trochę głupio.
-Dziękuję-chciałam odebrać swoją własnością jednak siatkarz skutecznie mi to uniemożliwił podnosząc ją do góry.
Przecież nie będę po nią skakać i robić z siebie idiotki, pomyślałam.
-Oddasz mi ją?-zapytałam
-Jak ładnie podziękujesz
-Dziękuję bardzo-uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę
-Może w ramach wdzięczności pójdziesz ze mną na kawę?-zapytał siatkarz
-Zobaczymy-zamknęłam mu drzwi przed nosem. Już miałam się zgadzać, ale przypomniała mi się moja zasada "ZERO FACETÓW", nawet na jedną noc.
To jutro miał być najlepszy dzień w moim życiu. Zasnęłam myśląc o... dziwne? O Le Roux.
Rano ok godziny 7:30 do moich drzwi zapukał Mikołaj i poszłam z nim na śniadanie. Wchodząc na stołówkę ujrzałam wszystkich moich idoli i Le Roux.
-Cześć piękna-środkowy stanął obok mnie
-Hejka-odparłam
-Iza!!! Idziesz?-krzyknął Mikołaj
-Izaaa , ładne imię, a to twój chłopak?-spytał Francuz
-Nie mam chłopaka-powiedziłam stanowczo
-To dobrze... znaczy-widać było, że Kevin się zagubił, a ja zaczęłam się śmiać
-To co z tą kawą?-zmienił temat
-Pogadamy później-usiadłam przy stoliku razem z Mikołajem.
-Widzę, że masz branie-zaśmiał się chłopak
-Daj spokój, wiesz przecież że zer...
-Tak, tak zero facetów, wiem, ale kiedyś na pewno znajdzie się taki, który złamie twoją zasadę, a może już się znalazł-Mikołaj chytrze się uśmiechnął
-Kevin? Daj spokój, nawet go nie znam i na dodatek ma gadki typowego podrywacza i wygląd także-odrzekłam
-Wolne?-obok mnie zjawił się Le Roux i Grebennikov
-Tak, oczywiście-odrzekł Mikołaj, a ja spojrzał na niego wzrokiem mówiącym "zabiję Cię"
-Japierdole nie żyjesz-rzekłam w jego stronę
-Dobrze, że nie znają Polskiego-zaśmiał się chłopak
-Przestań-szepęłam
-Ale fajny, co ty chcesz, a jak się na Ciebie patrzy-droczył się Mikołaj
-Idę, nareczka-pomachałam siatkarzom i mojemu partnerowi i udałam się do pokoju.
Potem, trening, obiad i nareszcie przygotowania do meczu. Godzina 20:30 i pierwszy gwizdek meczu z Francją. Widziałam ten wzrok i uśmiech Le Roux, który niestety coraz bardziej mi się podobał.
Pierwszy set padł łupem siatkarzy z Francji, ale następny dla nas, wtedy spiker wypowiedział moje nazwisko i Mikołaja. Wyszliśmy na boisko, muzyka, pierwszy stres, pierwsze motylki w brzuchu, potem jakoś poszło, zapomniałam, że jestem na meczu, że ogląda mnie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, liczył się tylko taniec.
-Sześć, siedem i...-zakończyłam odliczanie kroku, KONIEC. Muzyka ucichła, a po całej hali rozległy się brawa.
Zadowolona wróciłam na miejsce.
-Super nam poszło, prawda?-zapytał Mikołaj
-No nie było źle, ale trochę mnie palce bolą, następnym razem bardziej patrz pod nogi-walnęłam go w brzuch
-Ja porostu za tobą nie nadążam-odparł. Cały mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla nas, mecz nie decydował jeszcze o awansie ani jednej drużyny, więc atmosfera po meczu nie była zbytnio napięta.
-Iza? Wiesz, że przegrałaś zakład-odrzekł Mikołaj
-Co? Jaki zakład?-zapytałam
-Mówiłaś że wygramy za 3pkt, a wygraliśmy za 2pkt, czeka Cię kara-uśmiechnął się i zaczął biec w kierunku samochodu
-Mikołaj zaczekaj!!!-krzyczałam jedank ten wsiadł za kierownice i odjechał.
-Żartowniś-powiedziałam do siebie znowu. Do hotelu ok 5km, mogę iść pieszo, ale mogę też zamówić taxi. Co wybrać?. Taxi w końcu jest już późno i nigdy nie wiadmo kto się kryje za krzakami. Wyjęłam telefon.
-Super 2%  bateri brwo Iza-szybko zaczęłam wykręcać numer
-Dzień dobry chc...halo, halo kurwa już sobie pojechałam-powiedziałam dojść głośno.
-Coś się stało?-obok mnie zjawił się Kłos
-Tak nie mam jak wrócić do hotelu-odpowiedziałam
-Poczekaj tu chwilę-odparł środowy
Karol wrócił po około 10 minutach
-Chodź pojedziesz z nami-zaproponował
-Wow!!! Serio?!-zapytałam
-No, a swoją drogą to super tańczysz Iza tak?-zapytał
-Iza, Iza-odrzekłam
Boże nawet mi się nigdy nie śniło, że będę jechała autokarem reprezentacji Polski. Atmosfera była nie do opisania, śmiech, muzyka, szkoda tylko, że trwało to tak krótko. Wszyscy jako że są dżentelmenami wypuścili mnie przodem.
-To do zobaczenia-uśmiechnęłam się
-Cześć Izka-krzyknęła grupka chłopaków, a mi zachciało się śmiać. Ich poprostu nie da się nie lubić. Wróciłam do hotelu.
-Gdzie jest ta karta?-rzekłam do siebie jestem chora, to się leczy :-)
-Tego szukasz?-Le Roux schylił się i podniósł przedmiot
-Znowu ty, oddaj-przewróciłam oczami
-Daj otworzę, bo będzie tak jak wczoraj-odsunęłam się
-Super dziękuję-wyrwałam mu kartę, już chciałam zamknąć drzwi, jednak uniemożliwiła mi to noga Kevina.
-Kawa tak?-zapytałam
-Kawa, chociaż o tej porze to może co innego-odparł
-Poczekaj tutaj, przebiore się i możemy iść
-Tutaj? Mam czekać na korytarzu?-Boże co za typ
-Właź-niechętnie zaprosiłam go do środka
Po 15 minutach poszliśmy do pobliskiej kawiarenki. Nudno nie było, ale dupy nie urywało.
-Zaraz wrócę-siatkarz udał się do toalety
-Boże...-podskoczyłam na krześle, w momencie gdy rozległ się dzwonek telefonu Kevina, który leżał na stoliku. "Moje skarbie" -taki napisał widniał na ekranie. Nie to, że znam francuski, nic z tych rzeczy, całe szczęście jest coś takiego jak google tłumacz. Dziwne, ma dziewczynę, bo raczej swojej mamy by tak nie zapisał, a umawia się ze mną, to zdecydowanie nie dla mnie.
Po 5 minutach siatkarz z powrotem do mnie dołączył.
-Już jestem-odrzekł
-Wow widzę-uśmiechnęłam się
-Coś się stało?-zapytał widziąc moje "dziwne" zachowanie
-Moje skarbie dzwoniło-odrzekłam
-Co?-siatkarz zaczął się śmiać
-Do Ciebie dzwonił
-Aaaa-zajrzał w telefon
-Masz dziewczynę?-zapytałam, po czym nastała chwila ciszy
-Mam, ale...
-Daj spokój nie musisz się mnie tłumaczyć, dla mnie to nawet lepiej-odrzekłam -Będę się zbierać, zmęczona jestem-dodałam po chwili
-Poczekaj, pójdę z tobą
-Nie, nie, lepiej oddzwoń do dziewczyny-nie wiem co we mnie wstąpiło, powiedziałam to z? zazdrością? A przecież on mi się nawet nie podoba chyba...
Szłam ciemnymi ulicami, słyszałam tylko szczekanie psów, co mnie jeszcze bardziej przerażało. Nawet nie miałam telefonu, żeby wrazie czego zadzwonić po pomoc.
-Bu-zza pleców wyskoczył Le Roux
-Chcesz żebym dostała zawału?-zapytałam
-Nie-odrzekł
Szliśmy w ciszy przez połowę drogi. Cieszyłam się, że jest koło mnie, przynajmniej się nie bałam, bo kto podskoczył by dwu metrowemu, dobrze zbudowanemu mężczyźnie?.
-Jesteś na mnie zła?-spytał środkowy
-Nie, dlaczego?
-Bo takie wrażenie odniosłem
-Aha
-Słuchaj, jeżeli chodzi o tą dziewczynę to...-znowu mu przerwałam
-Ale po co mi się tłumaczysz?-zapytałam
-Bo chce i nie przerywaj mi, Bella to córka mojego prezesa klubowego, nie kocham jej i jestem z nią, bo boję się z nią zerwać-zaczął Kevin
-Rozumiem, boisz się, że wywalą Cię z klubu
-No dokładnie, już dawno chciałem z nią zerwać, nawet tuż przed przyjazdem tutaj, ale ona zawsze potrafi mnie od tego odwieść, wiesz o co mi chodzi?-zapytał
-Tak, raczej tak-zaczęłam się śmiać, czyli zrozumiałam
-A nie uważasz, że to jest wobec niej nie fair? Coś o tym wiem, myślę, że ona wolałaby znać prawdę-odrzekłam
-Nie znasz jej, ja myślę, że ona doskonale wie, że ja jestem z nią tylko ze względu na jej ojca i jej to odpowiada, przynajmniej może się pochwalić
-Czym? Kim? Tobą?-zacząłem się śmiać, po czym dostałam "muke" od siatakrza
-Ała, bolało-krzyknęłam
-Naprawdę? A chesz mocnej?-siatkarz zaczął mnie gonić, a ja uciekałam, dobrze, że była noc i nikt tego nie widział, bo zachowywaliśmy się gorzej niż dzieci. Nie wiem czy u Le Roux było tak słabo z kondycją, czy tylko udawał. Zauważyłam, że jedzie autobus, na tą samą ulicę na której znajduje się hotel, bez wahania do niego wsiadłam, bałam się tylko, że Kevin nie zdąży, ale całe szczęście kierowca był wyrozumiały i zaczekał.
-Jesteś nienormalna, chciałaś mnie zostawić samego w mieście którego wogóle nie znam-powiedział zdyszany siatkarz
-Dał byś sobie radę-podniosłam oczy i wtedy nasz wzrok się spotkał a mnie przeszedł przyjemny dreszyk. Zakochałam się? Nie, to nie możliwe, w jeden dzień?.
Staliśmy tak przez 2 minuty żadne z nas nie chciało przerwać tej chwili.
-Tak wogóle to gdzie jedziemy?-zapytał Kevin, nareszcie
-Jak to gdzie? Do hotelu-odparłam
-Wsiadłaś do byle jakiego autobusu i chcesz mi powiedzieć, że on akturat jedzie do hotelu?-nie wierzył
-No, to się nazwa mieć szczęście prawda?-odrzekłam, po czym usiadłam na jednym z wielu siedzeń. Widziałam jak Kevin uśmiecha się sam do siebie.
Nie jest dobrze Iza, on Ci się coraz bardziej podoba !!!!


---------
Witam was z jedynką. Trochę było propozycji co do bohatera, jednak wybrałam Le Roux, mam nadzieję, że się nie obrazicie Xd. Czekam na komentarze i pozdrawiam




wtorek, 9 sierpnia 2016

Prolog

Muzyka, dźwięk piosenki i jestem w niebie. Mam wszystko rodzinę, przyjaciół, marzenia, które spełniam. Chłopak? Nie dziękuję, z tym zawsze są problemy, lepiej być wolną, nie zakochiwać się, bo miłość rani, miłość boli. Wiem pomyślicie, że są pary szczęśliwe, nie wiem może udają, a może po prostu mieli szczęście, wiem jedno ja go nie miałam. Raz byłam zakochana, raz zostałam skrzywdzona, dziękuję już mi wystarczy. Więcej się nie zakocham, wolę być sama, wolna, żyć tylko tańcem, to w nim mogę wyrazić swój ból, swoją radość. Mikołaj mój parter jest moim przyjacielem, i dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje.
-Iza, próbę przed turniejem mamy... no zgadnij kiedy, od razu mówię, że będziesz bardzo zadowolona-krzyknął Mikołaj
-Nie lubię takich zabaw, mów od razu
-Mecz Polski z Francją w sobotę i jak dobrze pójdzie to na następnych też-odrzekł Miki
-Żartujesz!?-rzuciłam mu się na szyję
-Nie, już sobie wyobrażam, te tłumy oklasków na koniec naszego występu -mój partner złączął kręcić mnie wokół własnej osi
-Ta, albo tłumy gwizdów-zaśmiałam się
-Jak zawsze optymistka, wyjeżdżamy jutro, szykuj się pa-pocałował mnie w policzek i opuścił salę treningową.
Tak. Zapomniałam wspomnieć o mojej drugiej pasji - siatkówce. Nie grałam, bo wybrałam taniec i nie żałuję. Jedno było pewne, szykował się najlepszy weekend w moim życiu.


----------
Wiatam, wakacyja nowość ode mnie. Tylko jest jeden problem nie mamy głównego bohatera i musicie mi pomóc. Wybierzcie siatkarza najlepiej z Polski albo Francji, propozycje w komentarzu.